Zabkowanie

Kwestie zasadnicze - jak żywić i jak dbać o PON-a.

Moderatorzy: Barbara, EwA

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » czwartek 06 gru 2012, 14:05

Znasz z forum jednego, a nie słyszałaś o innych ponkach, które miały usuwane kły? Napewno!

słyszalam,słyszalam i o innych :( Jeden z nich -wiesz o którym mówię- ma nawet BOBa,a przez stres związany z usunięciem ząbków w niepelnej narkozie nie chce ich pokazywać i nie jeździ się już pokazywać ,mimo,ze jest bardzo piekny :(
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » środa 12 gru 2012, 18:07

Myślałam, że juz nic nie napisze w tym temacie, ale... może jeszcze znajdzie sie jakiś zagubiony właściciel szczeniaczka (poinformowany, że mleczaki sie wyrywa) który trafi na ten wątek...


Gwiazduś ząbkuje :D wychodzą wszystkie cztery i rosną jak na drożdżach, a ja znowu się troszkę martwię, żeby wyleciały mleczaki, ale już tylko troszkę ;)

ponokotek pisze:Jak widzę, że wychodzi kieł, a stary mleczak jeszcze tkwi mocno intensyfikuję zabawy szmatką ze szczeniakiem :D Od czasu do czasu "nadwyrężam" mleczaka, po 1-2 dniach jest po krzyku :D


Taką radę własnie dostaliśmy od naszej pani wet - bawić sie sznurkiem dość energicznie i to powinno wystarczyć - zobaczymy :D

Moja wet sie przejęła tymi "nowościami" o usuwaniu mleczaków (jak to nazwała) i nawet dała mi poczytać artykuł (nie pamietam autora) dot. tej kwestii, którego sens generalnie jest taki, że natura załatwia sprawę najlepiej i jak to sie wyraziła nie ma sensu "profilaktycznie" usuwać mleczaków...

żebym jak to wiedziała wszystko wcześniej... jestem przewrażliwiona bo jeszcze zanim Gwiazduś pojawił sie u nas w domu byłam uczulana na kwestię ząbków, że trzeba usuwać i już! Nie rozpaczałabym, aż tak gdyby sie okazało, że Gwiazduś ma krzywe zabki, bo sie z takimi urodził, ale nie darowalabym sobie gdyby sie okazało, że ma krzywe z powodu moich zaniedbań
Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada

swoja drogą gdyby nie moja wet i forum to nie wiem co bym zrobiła :( myślałam, że opieka i wychowanie szczeniaczka będą prostsze (w końcu to nie pierwszy szczeniak w moim życiu) a okazało sie, że tak nie jest, a problemem dla mnie jest wszystko - od czesania (jak tu poradzić sobie z tyloma kudłami), poprzez kąpiel, suszenie (pamietam, jak wygladał Gwiazdek w Kielcach i jego kukuryku na tyłku :D), a skończywszy na pięlegnacji uszu i oczu... dajemy jakoś radę i pocieszam sie, że przy drugim to już będę "naumiana" . Powinny być jakieś instrukcje obsługi szczeniaka :D
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: iza » czwartek 13 gru 2012, 09:51

Aleksandra M. pisze:Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada
:D

Tak jak piszesz, natura wie co robi i spotkanie rocznego psa z mleczkami to naprawdę ewenement (no może u yorka albo innej minaturki), a krzywe zgryzy ....no cóż takie tez sie zdarzają , nie da sie wszystkiego zaplanować, a geny to geny i nie wiadomo jakiego psikusa i kiedy nam zafundują. W hodowli niestety trzeba się liczyć, że część psów jest tylko do kochania i nigdy nie powinny być rozmnażane - HODOWLA to bardzo ODPOWIEDZIALNE zajęcie .
A wspomnianemu psu jakby miały zęby dobrze wyrosnąć to by wyrosły widocznie taki jego urok.
Raczej widzę tu chęć poprawiania wady, może było tak, że psu żle szedł zgryz, no to do psiego dentysty - aparacik (teraz przecież wszytko można poprawić) - a po kilku tygodniach piesek miałby juz dobry zgryz ..... ..a potem sie wszyscy dziwią ze szczeniaki mają wady zgryzu a przecież rodzice mają takie piękne ząbki :evil:
A swoja droga to ile jest przepięknych PONów , ale nie wystawianych z powodu różnych pojedynczych wad (nie tylko zabków) ale np agresji !
Obrazek
Awatar użytkownika
iza
mocno w temacie
 
Posty: 4583
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 12:01
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Jamkin

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 12 mar 2013, 17:37

We Wloszech od 1.02.2013 zostala wprowadzona karta uzebienia .

>Stan uzebienia musi byc potwierdzony przez 3 roznych sedziow , mozna to zrobic od ukonczenia 12 miesiaca zycia.

> W przypadku klubow ras badanie takie przeprowadza sie podczas klubowek i wystarczy 1 sedzia.

Karta wyglada tak > http://www.enci.it/documenti/cartadentaria.pdf


po wypelnieniu dokumentu 1 kopia wraca do Zwiazku Kynologicznego i zostaje zapisana w ksiegach, mozna to wszystko zrobic online.
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17015
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Koka » wtorek 12 mar 2013, 18:59

:-D Fajna rzecz :-D
Czy to tez oznacza, ze psy nie maja ogladanych zebow na wystawie, szczegolowo??? :-D
Awatar użytkownika
Koka
w temacie
 
Posty: 3399
Rejestracja: piątek 25 cze 2010, 20:48
Lokalizacja: Lausanne, CH

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 12 mar 2013, 21:37

Koka pisze:Czy to tez oznacza, ze psy nie maja ogladanych zebow na wystawie, szczegolowo??? :-D


A to juz zalezy od sedziow ...

Ta karta na razie nie jest obowiazkowa, tylko fakultatywna, gdyby cos sie stalo z uzebieniem psa (utrata zeba podczas zabawy czy ze starosci itp.) sedzia podczas oceny psa opiera sie na tym co jest wpisane w tej karcie. Jezeli nie ma karty, to procedura przy utracie zeba i mozliwosci uczestniczenia w wystawach jest zupelnie inna ( trzeba spisac specjalny protokol).
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17015
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Dziechcinek » czwartek 14 mar 2013, 12:40

iza pisze:
Aleksandra M. pisze:Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada
:D

Tak jak piszesz, natura wie co robi i spotkanie rocznego psa z mleczkami to naprawdę ewenement (no może u yorka albo innej minaturki), a krzywe zgryzy ....no cóż takie tez sie zdarzają , nie da sie wszystkiego zaplanować, a geny to geny i nie wiadomo jakiego psikusa i kiedy nam zafundują. W hodowli niestety trzeba się liczyć, że część psów jest tylko do kochania i nigdy nie powinny być rozmnażane - HODOWLA to bardzo ODPOWIEDZIALNE zajęcie .
A wspomnianemu psu jakby miały zęby dobrze wyrosnąć to by wyrosły widocznie taki jego urok.
Raczej widzę tu chęć poprawiania wady, może było tak, że psu żle szedł zgryz, no to do psiego dentysty - aparacik (teraz przecież wszytko można poprawić) - a po kilku tygodniach piesek miałby juz dobry zgryz ..... ..a potem sie wszyscy dziwią ze szczeniaki mają wady zgryzu a przecież rodzice mają takie piękne ząbki :evil:
A swoja droga to ile jest przepięknych PONów , ale nie wystawianych z powodu różnych pojedynczych wad (nie tylko zabków) ale np agresji !


Z tymi zebami to nie jest taka całkiem prosta sprawa... Bo jesli szczeniak rodzi sie z normalnym zgryzem a przy wymianie robi sie coś nie tak - to jest wrodzone? To jaki on własciwie ma ten wrodzony - pierwszy, czy drugi? Znam przypadki, gdy szczeniak z dobrym zgryzem po wymianie miał gorszy, ale też bywa, że taki ze złym po wymianie ma prawidłowy - bez jakiejkolwiej interwencji.
Jestem zdania, że w przypadku zgryzu zbyt duże znaczenie ma kwestia rozwojowa. Weterynarze nie bez przyczyny radzą na tyłozgryz duzo gryzienia - ma wpływ na rozwój żuchwy. W moim oddziale wspomina się czasem przypadek ONa z tyłozgryzem. Włascicielowi poradzono, aby bawił się z psem w przeciąganie. Po kilku miesiącach przyszedł pan z psem który miał przodozgryz! To znakomicie pokazuje, jak łatwo zachwiac równowage rozwojową.
Dlatego należy obserwować psa podczas wymiany zębów i ewentualnie pomóc rozruszać ząbka mlecznego gdy siedzi zbyt mocno, dawać więcej gryzaków... Jeśli jednocześnie zbyt wiele ząbków wychodzi (np po opóźnieniu spowodowanym chorobą), wówczas ograniczyć gryzienie, bo strata wiekszości może skończyc się zbyt duzym naciskiem na pojedyncze wychodzące - mogą sie wykrzywić pod naciskiem dziąseł podczas gryzienia... itd... itp... Nie wolno czekać na to, co zdziała natura, bo skąd możemy wiedziec, czy w naturze pies nie miałby więcej lub mniej możliwości do gryzienia i zgryz nie rozwijałby się inaczej? W takich sytuacjach rządzą przypadki, które warto ograniczać.
Awatar użytkownika
Dziechcinek
zaangażowany
 
Posty: 1874
Rejestracja: poniedziałek 16 sty 2006, 16:59

Nieprzeczytany postautor: ponokotek » czwartek 14 mar 2013, 13:05

Beata, jak to dobrze, że ujęłaś wszystko co potrzeba w kilku zdaniach :padam: . Pomyślałam, że powinnam napisać coś podobnego w treści (z własnych doświadczeń) i przy oddawaniu szczeniaków dawać jako instrukcję :D
Awatar użytkownika
ponokotek
ekspert
 
Posty: 6384
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 11:45
Hodowla: Mościc

Nieprzeczytany postautor: MartaS » piątek 15 mar 2013, 01:42

W naturze nie mielibysmy czystych ras. Natura rozwiazywalaby wszystkie problemy sama, albo i nie. Jako hodowca trzeba zadac sobie pytanie, czy i jaki jest moj wplyw na ewentualne problemy, ale to raczej przed wyborem partnera do suczki i przed uznaniem suczki za hodowlana w swoich oczach - ale obiektywnie. Oczywiscie w razie potrzeby - a raczej koniecznosci, by pomoc w normalnym funkcjonowaniu, jesli sie da - jak najbardziej interweniowac za pomoca specjalistow. Ale z cala pewnoscia, gdy cos sie 'sypie' i nawet da sie naprawic, albo 'pominac' NIE WOLNO myslec o uzywaniu w hodowli. Takie jest moje zdanie i mam nadzieje wiekszosci tutaj. A idac dalej, zahacze o psychike, na ktora pomalu zaczynaja ludzie otwierac oczy. Od kilku dobrych lat mieszkam w UK. Tutaj, na wystawie nie tylko liczy sie piekno psa, ale rowniez jego psychika. Jesli jest jakis agresywny - nie ma najmniejszych szans, jesli strachliwy, nawet jakby byl najpiekniejszy, przez swoje zachowanie nie trafi do czolowki. Karty oceny nie otrzymuje sie przy zejsciu z ringu, a jest publikowana w kynologicznych gazetach oraz przesylana do Zwiazku Kynologicznego.

Ja tez martwilam sie o Lusi zgryz. Rosla na moich oczach, jak mialam jakies watpliwosci, ze nowe wyrastaja, mleczaki jeszcze siedza, hodowczynie powiedziala mi - 'nie martw sie, nie zagladaj do paszczy przez dwa tygodnie, samo sie wszystko ulozy jak ma byc'. No i ulozylo sie.

To moje osobiste uwagi i przemyslenia. Rozumiem, jesli ktos sie z nimi nie zgadza, doceniam, jesli ktos mysli podobnie :D.
Marta z calym Spontanem :-).
Awatar użytkownika
MartaS
w temacie
 
Posty: 3013
Rejestracja: poniedziałek 12 gru 2005, 23:36
Lokalizacja: Bytom / Swansea
Hodowla: Spontan

Nieprzeczytany postautor: Dziechcinek » piątek 15 mar 2013, 11:34

Chyba naczytałam sie za duzo o różnych nieszczęściach, ale nie miałabym odwagi zostawić bez kontroli wymiany zębów. Znam przypadek gdy przy takiej wymianie zrobiła się infekcja a poniewaz właściciel zaniedbał sprawę (nie zagladał do paszczy), skończyło się usunieciem mleczaka wraz w nowym zębem i dłutowaniem dziąsła. No cóż, natura czasem bywa okrutna... Oczywiście, sa to przypadki ekstremalne i wyjątkowo rzadkie, ale mimo wszystko zdarzają się. I nie darowałabym sobie, gdybym do takiego dopuściła.
Dlatego przy całym szacunku do hodowczyni, nie podzielam jej pogladów.

I jeszcze raz podkreślam duży wpływ "czynników zewnętrznych" na rozwój uzębienia i zgryzu. Nieświadomie można zaburzyć rozwój dając zbyt miękki pokarm i np miękkie zabawki - wówczas szczeniak nie ma możliwości mechanicznego wspomagania wymiany, mleczaki pozostają zbyt długo i powodują wykrzywienie wychodzących zębów. Można też zaszkodzic podając maluchowi zbyt dużo kości do gryzienia, bo wówczas traci mleczaki zbyt szybko i pojedyncze zęby wykrzywiają się pod wpływem nacisku. Czasem ząb skrzywia się pod wpływem uderzenia (wiadomo, szczeniaki lubią szalec). A jeden krzywy ząb może doprowadzić do wady zgryzu.
Dlatego uważam za jak najbardziej uzasadnioną stałą kontrole wymiany zębów i odpowiednie reagowanie aby zapobiec przypadkowym problemom. Jeśli ktoś ma opory, aby ręcznie rozruszać mleczaka (jako metode nienaturalną), to proponuję zabawę ze szczeniakiem w przeciąganie - w naturze szczeniaki gryzą się i przeciągają wzajemnie przez cały dzień, co ułatwia wymianę zębów. No, ale my ludziska izolujemy biedactwa od rodzeństwa w bardzo młodym wieku, nie dajemy wiele okazji do zabawy, chowamy wszystko, co pies może pogryźć, do jedzenia dajemy namoczone suche bobki a potem dziwimy się, że pies ma problemy...
W Twoim przypadku Marto skończyło się szczęśliwie, suczka miała na miejscu przez całą dobę towarzyszkę zabaw i rozwój przebiegał w dość naturalny sposób. I tak kończy się większość wymian, nawet przy nieprawidłowym prowadzeniu, ale czasami coś pójdzie nie tak...
Awatar użytkownika
Dziechcinek
zaangażowany
 
Posty: 1874
Rejestracja: poniedziałek 16 sty 2006, 16:59

Nieprzeczytany postautor: MartaS » piątek 15 mar 2013, 20:14

W mojej opinii 'moc' hodowcy konczy sie w momencie doboru pary hodowlanej. Mam tu oczywiscie na mysli wady rozwojowe, dziedziczne w jakims stopniu, ktore od czasu do czasu beda w wystepowaly, bo genetyka niestety nie jest do konca przewidywalna i czasami 'plata figle'.

Jedyna praca dla hodowcy, po narodzinach szczeniat powinna byc taka, by poswiecic swoj czas na to, aby stymulowac rozwoj psychiczny maluszkow (nie zapominajac oczywiscie o odpowiedniej diecie i pielegnacji :D). A jesli sie cos 'sypie' tzn. ze to jest naturalna sprawa danego osobnika, a nie niedoplinowanie hodowcy, badz tez ew. wlascicieli nabytego szczeniecia.

Oczywiscie ingerencja hodowcy, lub wlasciciela szczeniaka jest konieczna i celowa, ale tylko wtedy gdy wada rozwojowa mialaby powodowac cierpienie lub dyskomfort psa. Naprawianie wady w celu uczynienia psa hodowlanym jest niedopuszczalne, bo nawet jesli wada nie bedzie widoczna u tego pieska to odezwie sie u jego potomstwa. Bo za wiekszosc wad rozwojowych odpowiedzialne sa geny.


Tak ja sie zapatruje na ten temat :D.
Marta z calym Spontanem :-).
Awatar użytkownika
MartaS
w temacie
 
Posty: 3013
Rejestracja: poniedziałek 12 gru 2005, 23:36
Lokalizacja: Bytom / Swansea
Hodowla: Spontan

Poprzednia

Wróć do Pielęgnacja, utrzymanie i żywienie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron