Site Announcements

Obrazek
WITAMY na PON Forum!

Twórzmy przyjazną atmosferę... :-D

:alien: :* :jupi: :albino: :boks: :glaszcze: :drunken: :tancze: :675: :klotnia: :589: :706: :cat: :bom: :przytul:



Na Forum obowiązuje zakaz handlu szczeniętami i reklamy reproduktorów!

Zabkowanie

Kwestie zasadnicze - jak żywić i jak dbać o PON-a.

Moderatorzy: EwA, Barbara

Zabkowanie

Nieprzeczytany postautor: Koronczak » piątek 12 mar 2010, 12:40

Jak ulzyc naszemu Benniemu ,wylecialy jemu 2 zabki kielki? Jak beda dalsze wylatywac czy moze sie zdarzyc ze polknie zeba.Jak mamy postapic ?
pozdrawiamy
Benni
Gabi i Staszek
Awatar użytkownika
Koronczak
żywo zainteresowany
 
Posty: 958
Rejestracja: niedziela 01 lis 2009, 11:15
Lokalizacja: Aachen

Nieprzeczytany postautor: iza » piątek 12 mar 2010, 12:58

PONy raczej przechodzą ząbkownia bez problemów :) - często jest to mało zauważalne z wyjątkiem gryzienia przedmiotów - pewnie i czasem połykają ząbki , ale to nie stanowi problemu (czasem tylko kły z żuchwy są wąskie i mogą ranic podniebienie(rosna jakby nie na zewnatrz tylko w podniebienie) - trzeba wtedy pilnowac i masować je u nasady do zewnatrz)
Obrazek
Awatar użytkownika
iza
mocno w temacie
 
Posty: 4576
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 12:01
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Jamkin

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » wtorek 04 gru 2012, 22:01

A ja szukam watku o mlecznych kiełkach i znalazłam tylko tyle? Może ktoś z bardziej doświadczonych forumowiczów wie gdzie szukać?

Gwiazduś ma jeszcze mleczne kiełki, rosna stałe obok, ale jeszcze ledwo co widać, a ja sie martwie bo braciszkowie już dawno wymienili (jeden z nich miał usuwane mleczaki) :(
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: Alpha » środa 05 gru 2012, 00:10

Aleksandra M. pisze:A ja szukam watku o mlecznych kiełkach i znalazłam tylko tyle? Może ktoś z bardziej doświadczonych forumowiczów wie gdzie szukać?



Na Forum akurat nie ma nic wiecej :?

Polecam przeczytac:

http://www.szczenieta.pl/strona-startow ... -psow.html


http://pieswdomu.pl/zdrowie/43-zdrowie/ ... -szczeniat
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: AgaG » środa 05 gru 2012, 08:50

Witam!
Lilka właśnie tydzień trmu zakończyła ząbkowanie - za 5 dni będzie mieć pół roku. Górne kły wyrastały za mleczakami, a dolne od wewnątrz szczęki. Też sie bałam ,czy dobrze wyrosną, bo mleczaki się mocno trzymały. Aż tu nagle z dnia na dzień po jednym znikły i Lila szczęśliwa, że może wreszcie pochłonąć całą lotkę z indyka :). Ząbki prościutkie i piękne. Mleczaki chyba wszyskie zjadła, bo żadnego nie znalazłam. Ale cóż mleczak znaczy przy kości?
Zwiększonego gryzienia nawet nie zauważyłam :)

pozdrawiam
Agnieszka G.
Awatar użytkownika
AgaG
zainteresowany
 
Posty: 21
Rejestracja: piątek 05 paź 2012, 23:33
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Nieprzeczytany postautor: MartaS » środa 05 gru 2012, 10:43

Alpha pisze:
Aleksandra M. pisze:A ja szukam watku o mlecznych kiełkach i znalazłam tylko tyle? Może ktoś z bardziej doświadczonych forumowiczów wie gdzie szukać?



Na Forum akurat nie ma nic wiecej :?

Polecam przeczytac:

http://www.szczenieta.pl/strona-startow ... -psow.html


http://pieswdomu.pl/zdrowie/43-zdrowie/ ... -szczeniat


Tutaj wszystko zostawia sie matce naturze. Ja tez bylam przekonana, ze trzeba obserwowac, masowac dziasla, a jakby pojawialy sie nowe kly a mleczne jeszcze nie wypadly, to trzeba udac sie do weta na ekstrakcje. U mojej Lusi tez to tak wygladalo, ze miala jeszcze mleczne, kedy stale kly sie juz pojawialy. Niezle sie nastresowalam, ale Terrie powiedziala by do paszczy po prostu nie zagladac i dac Lusi spokoj, wszystko samo sie 'pouklada'. No i faktycznie poukladalo :D. Mleczakow juz nie ma, a zabki pieknie ustawione.
Marta z calym Spontanem :-).
Awatar użytkownika
MartaS
w temacie
 
Posty: 3013
Rejestracja: poniedziałek 12 gru 2005, 23:36
Lokalizacja: Bytom / Swansea
Hodowla: Spontan

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » środa 05 gru 2012, 11:47

i u nas matka natura zalatwiła wszystko sama :) Również byłam bardzo przejęta,zwłaszcza,że hodowczyni radziła być czujnym i "mieć rękę na pulsie ". Wobec tego codziennie Homer miał remanent w paszczy :) i jednego dnia nic-a kolejnego już na dole przebite nowe kiełki koło mleczaków. Wet.poleciła tydzień poczekać ,jak nic nie drgnie to zabieg ! i Homer dosłownie w wieczór przed planowanym zabiegiem zgubił (Dipsi mu pomogła-sznurek przeciągali...)te dolne kiełki :D Górne to samo , rosły obok mleczaków, jeden mleczak trzymal się dość długo,starałam się nim ruszać , a potem wypadł nie wiem kiedy,znalazłam go przy sprzątaniu :) uważam ,że nie potrzebnie się tym ząbkowaniem stresowałam i teraz tylko moge innym doradzić spokój.Oczywiście przegląd u weta nie zaszkodzi ;)

acha-ja mam wszystkie 4 kiełki na pamiątkę :lol:
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: iza » środa 05 gru 2012, 12:13

Uważam, że wożenie psa do weta tylko po to, aby sprawdzał zęby to niepotrzebny stres dla szczeniaka Jak ktoś nie czuje sie pewny to lepiej poprosić kogoś znajomego z większym doświadczeniem .
Szczeniaki przy ząbkowaniu mają często obolałe dziąsła i codzienne remanenty tylko zrażają je do oglądania ząbków (i problem na wystawie gotowy)
Ja zaglądam szczeniakom w ząbki , ale bardzo delikatnie i jak najrzadziej (tak raz w tygodniu max) Dopiero jak mają już stałe zęby to zaczynam trening oglądania zębów , czyli tak około 6 miesiąca .
Jeśli szczeniak ma prawidłowo ułożone mleczaki, to rzadko bywają problemy ze stałymi.
A co do podwójnych kłów to zazwyczaj same w końcu wypadną , ewentualnie można pomóc bawiąc sie z psem w przeciąganie sznurka (jeśli ktoś wie jak - to można delikatnie pomasować)
Ekstrakcja u weta to niepotrzebny stres dla właściciela i dla psa, i uważam , że to ostateczność ( jeszcze nie zdarzyło mi sie u moich psów, aby mleczne kły trzeba było usuwać u weta).
Obrazek
Awatar użytkownika
iza
mocno w temacie
 
Posty: 4576
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 12:01
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Jamkin

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » środa 05 gru 2012, 12:24

iza pisze:Uważam, że wożenie psa do weta tylko po to, aby sprawdzał zęby to niepotrzebny stres dla szczeniaka Jak ktoś nie czuje sie pewny to lepiej poprosić kogoś znajomego z większym doświadczeniem .
Szczeniaki przy ząbkowaniu mają często obolałe dziąsła i codzienne remanenty tylko zrażają je do oglądania ząbków (i problem na wystawie gotowy)
Ja zaglądam szczeniakom w ząbki , ale bardzo delikatnie i jak najrzadziej (tak raz w tygodniu max) Dopiero jak mają już stałe zęby to zaczynam trening oglądania zębów , czyli tak około 6 miesiąca .
Jeśli szczeniak ma prawidłowo ułożone mleczaki, to rzadko bywają problemy ze stałymi.
A co do podwójnych kłów to zazwyczaj same w końcu wypadną , ewentualnie można pomóc bawiąc sie z psem w przeciąganie sznurka (jeśli ktoś wie jak - to można delikatnie pomasować)
Ekstrakcja u weta to niepotrzebny stres dla właściciela i dla psa, i uważam , że to ostateczność ( jeszcze nie zdarzyło mi sie u moich psów, aby mleczne kły trzeba było usuwać u weta).


A jak sie nie ma pod ręką znajomych z wyczuciem.....a ma sie tylko forum i weta ? i pierwszego szczeniaka-to mozna narobić kupe błedów :( u nas na szczęście zaglądanie w paszczę prze wciąz te same osoby ( ja i wet ) poskutkowało tym,że Homer zamiera w czasie oględzin w bezruchu i pozwala nam to robić-może robiłyśmy to delikatnie i go nie bolało?Podnoszone były tylko "fafle" i odsuwana dolna warga,bez macania dziąseł.Co nie zmienia faktu,że na wystawach to juz całkiem inaczej wygląda :( Co do masazu,poniewaz nie wiedziałam jak to nie robiłam-a zalecony był już po wymianie zębów,żeby te nowe sie odpowiednio ułozyły. :hmmm:
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: Alpha » środa 05 gru 2012, 21:06

iza pisze:Uważam, że wożenie psa do weta tylko po to, aby sprawdzał zęby to niepotrzebny stres dla szczeniaka Jak ktoś nie czuje sie pewny to lepiej poprosić kogoś znajomego z większym doświadczeniem .
Szczeniaki przy ząbkowaniu mają często obolałe dziąsła i codzienne remanenty tylko zrażają je do oglądania ząbków (i problem na wystawie gotowy)
Ja zaglądam szczeniakom w ząbki , ale bardzo delikatnie i jak najrzadziej (tak raz w tygodniu max) Dopiero jak mają już stałe zęby to zaczynam trening oglądania zębów , czyli tak około 6 miesiąca .
Jeśli szczeniak ma prawidłowo ułożone mleczaki, to rzadko bywają problemy ze stałymi.
A co do podwójnych kłów to zazwyczaj same w końcu wypadną , ewentualnie można pomóc bawiąc sie z psem w przeciąganie sznurka (jeśli ktoś wie jak - to można delikatnie pomasować)
Ekstrakcja u weta to niepotrzebny stres dla właściciela i dla psa, i uważam , że to ostateczność ( jeszcze nie zdarzyło mi sie u moich psów, aby mleczne kły trzeba było usuwać u weta).


Racja :cool:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » środa 05 gru 2012, 21:13

Dziekuję wszystkim za cenne rady. Przeczytałam wszystkie z ogromnym zainteresowaniem. Nie wytrzymałam i byłam dziś u wet na kontroli i okazało się, że ni ma póki co stałych kiełków, a mleczaki siedza mocno. Nasza wet kazała sie uspokoić i mówiła, że wymiana ząbków to kwestia indywidualna i w wieku 5,5 m-ca nie ma co panikować.

Dowiedziałam sie też, że pies powinien wymienic kiełki bezproblemu sam, a przetrwałe mleczaki zdarzają się rzadko i nie ma co stresować psa niepotrzebnymi zabiegami, a wiec czekamy na stałe zabki i postaram sie nie denerwować :D
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » środa 05 gru 2012, 21:23

iza pisze:Uważam, że wożenie psa do weta tylko po to, aby sprawdzał zęby to niepotrzebny stres dla szczeniaka Jak ktoś nie czuje sie pewny to lepiej poprosić kogoś znajomego z większym doświadczeniem .
Szczeniaki przy ząbkowaniu mają często obolałe dziąsła i codzienne remanenty tylko zrażają je do oglądania ząbków (i problem na wystawie gotowy).


Pewnie święta racja! ale ja przyznam sie bez bicia, że odwiedzamy wet właśnie po to by zagladała tylko w zabki, albo zwyczajnie po to by zważyć psa i to nawet dość często.
Nie wiem czy robie do końca dobrze czy też źle, ale robie "na wyczucie". Na poczatku Gwiazduś nie chciał pokazywać zabków. Na pierwszej wystawie wyrywał się przy zagladaniu w paszcze. Mamy blisko weta (dosłownie kilkanaście metrów) więc zaczelismy czesto zagladać. Gwiazduś nie boi sie wizyt u pani doktor bo ja świetnie zna, a do kliniki skreca na każdym spacerze - chociażby po to by dostać smaczki, albo "wyłudzić" mizianko :D Obecnie zabki pokazuje na komendę, bo wie, że zawsze jest smaczek (czasem sam podchodzi do mnie i roztwiera szczęke tak jakby się uśmiechał i dziwi sie wówczas, że za to nie ma smaczków)
Jednak pewnie kazdy pies jest inny i gdybym widziała, że boi się wizyt u wet czy zagladanie w paszcze go stresuje to bym sie wycofała.



iza pisze:Jeśli szczeniak ma prawidłowo ułożone mleczaki, to rzadko bywają problemy ze stałymi.
A co do podwójnych kłów to zazwyczaj same w końcu wypadną , ewentualnie można pomóc bawiąc sie z psem w przeciąganie sznurka (jeśli ktoś wie jak - to można delikatnie pomasować)
Ekstrakcja u weta to niepotrzebny stres dla właściciela i dla psa, i uważam , że to ostateczność ( jeszcze nie zdarzyło mi sie u moich psów, aby mleczne kły trzeba było usuwać u weta)


A to dla mnie nowość bo jak brałam Gwiazdeczka to usłyszałam, ze większości Ponów sie usuwa i pewnie tez stąd te moje przewrażliwienie.

DZIĘKUJĘ BARDZO ZA RADY!
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » środa 05 gru 2012, 21:26

cyt: "A to dla mnie nowość bo jak brałam Gwiazdeczka to usłyszałam, ze większości Ponów sie usuwa i pewnie tez stąd te moje przewrażliwienie. "

witaj w klubie 8)
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: Alpha » czwartek 06 gru 2012, 00:34

Aleksandra M. pisze:Mamy blisko weta (dosłownie kilkanaście metrów) więc zaczelismy czesto zagladać. Gwiazduś nie boi sie wizyt u pani doktor bo ja świetnie zna, a do kliniki skreca na każdym spacerze - chociażby po to by dostać smaczki, albo "wyłudzić" mizianko :D


Do weterynarza chodzimy jak najrzadziej i tylko jak potrzeba, bo z takich wizyt mozna z czyms innym wrocic ... :?
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Alpha » czwartek 06 gru 2012, 00:39

Aleksandra M. pisze:A to dla mnie nowość bo jak brałam Gwiazdeczka to usłyszałam, ze większości Ponów sie usuwa i pewnie tez stąd te moje przewrażliwienie.


Pierwszy raz o czyms takim slysze :shock:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » czwartek 06 gru 2012, 01:11

Alpha pisze:
Aleksandra M. pisze:Mamy blisko weta (dosłownie kilkanaście metrów) więc zaczelismy czesto zagladać. Gwiazduś nie boi sie wizyt u pani doktor bo ja świetnie zna, a do kliniki skreca na każdym spacerze - chociażby po to by dostać smaczki, albo "wyłudzić" mizianko :D


Do weterynarza chodzimy jak najrzadziej i tylko jak potrzeba, bo z takich wizyt mozna z czyms innym wrocic ... :?


pewnie masz racje-ale w przypadku Homera i jego hmmm...uprzedzeń te rzadkie i konieczne wizyty byłyby ogromnym stresem dla psa,a dla mnie powodem do niepotrzebnych nerwów.A tak to Homer poprostu lubi swoją Panią dr i ciągnie do gabinetu jak mały parowóz :) My już mieliśmy Alfika,który do lat sędziwych nigdy nie był dwa razy w tym samym gabinecie-dlatego,że jeździł tylko kiedy była koniecznośc,a to z reguły wiąże sie wtedy z czymś mało przyjemnym- i Alfik doskonale pamiętał,co go w takim miejscu spotkalo,więc za "chiny ludowe" nie wchodził drugi raz.
U nas akurat sprawdziło się jeżdżenie bez waznego powodu i mielismy szczęście (?) nic nie przywlec z gabinetu.Zastanawiam sie tylko co będzie,jak nasza Pani dr zwinie dzialalność,mam nadzieje,że to nie nastąpi !

a co do ząbkowania i usuwania ząbkow to czytając forum wyłapałam tylko jednego szczeniaczka,ktory musial to przeżyć...na szczęście tylko jednego.
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » czwartek 06 gru 2012, 10:16

Alpha pisze:
Aleksandra M. pisze:Mamy blisko weta (dosłownie kilkanaście metrów) więc zaczelismy czesto zagladać. Gwiazduś nie boi sie wizyt u pani doktor bo ja świetnie zna, a do kliniki skreca na każdym spacerze - chociażby po to by dostać smaczki, albo "wyłudzić" mizianko :D


Do weterynarza chodzimy jak najrzadziej i tylko jak potrzeba, bo z takich wizyt mozna z czyms innym wrocic ... :?


powtórze za Ewą i powiem też, że pewnie masz racje :D, ale my tez mamy przykre doswiadczenia z wizytami u weta z owczarkiem niemieckim, który na widok samego budynku lecznicy dawał dyla :( więc chcieliśmy teraz tego uniknąć...
Co do chorób to unikalismy wizyt do ostatniego szczepienia, ale po nim chodzimy jak najbardziej. Sterylizacja w tej klinice jest dziesięć razy lepsza anizeli w mojej przychodni (także dziecięcej - o ile w ludzkiej przychodni w ogóle istnieje :? ) a ja wiem, że i tak przed wszystkimi zarazkami go nie uchronie.


dipsi2012 pisze:a co do ząbkowania i usuwania ząbkow to czytając forum wyłapałam tylko jednego szczeniaczka,ktory musial to przeżyć...na szczęście tylko jednego.


Znasz z forum jednego, a nie słyszałaś o innych ponkach, które miały usuwane kły? Napewno!

Ja już dziś wiem, że to nie jest dobra droga, ale początkowo uwierzyłam i naprawdę byłam przekonana, że Gwiazduś będzie musiał mieć usuwane mleczne kiełki bo tak się robi :(
Dobrze, że nie jestem nadgorliwa i nie biegłam na zabieg "jak kazali" tylko dociekałam i dopytywałam weta, a moja pani doktor jest świetną i mądrą kobietą, która ponad wszystko ceni przede wszystkim komfort i dobro psa
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » czwartek 06 gru 2012, 10:19

Alpha pisze:
Aleksandra M. pisze:A to dla mnie nowość bo jak brałam Gwiazdeczka to usłyszałam, ze większości Ponów sie usuwa i pewnie tez stąd te moje przewrażliwienie.


Pierwszy raz o czyms takim slysze :shock:



Ja sobie tego nie wymyśliłam :P
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: ponokotek » czwartek 06 gru 2012, 13:46

Jak widzę, że wychodzi kieł, a stary mleczak jeszcze tkwi mocno intensyfikuję zabawy szmatką ze szczeniakiem :D Od czasu do czasu "nadwyrężam" mleczaka, po 1-2 dniach jest po krzyku :D
Awatar użytkownika
ponokotek
ekspert
 
Posty: 6353
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 11:45
Hodowla: Mościc

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » czwartek 06 gru 2012, 13:56

ponokotek pisze:Jak widzę, że wychodzi kieł, a stary mleczak jeszcze tkwi mocno intensyfikuję zabawy szmatką ze szczeniakiem :D Od czasu do czasu "nadwyrężam" mleczaka, po 1-2 dniach jest po krzyku :D



u nas dwa kiełki na raz wyleciały własnie przy przeciąganiu sie psiaków sznurkiem.Mina Homera jak poczuł bezcenna :lol: puścił sznurek i zaczął się oblizywac-a Dipsi podejrzliwie obwąchiwała jeden z ząbków , ktory leżał na podlodze i gapiła sie jakby chciała powiedzieć : ja tego nie zrobiłam :)
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » czwartek 06 gru 2012, 14:05

Znasz z forum jednego, a nie słyszałaś o innych ponkach, które miały usuwane kły? Napewno!

słyszalam,słyszalam i o innych :( Jeden z nich -wiesz o którym mówię- ma nawet BOBa,a przez stres związany z usunięciem ząbków w niepelnej narkozie nie chce ich pokazywać i nie jeździ się już pokazywać ,mimo,ze jest bardzo piekny :(
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Nieprzeczytany postautor: Aleksandra M. » środa 12 gru 2012, 18:07

Myślałam, że juz nic nie napisze w tym temacie, ale... może jeszcze znajdzie sie jakiś zagubiony właściciel szczeniaczka (poinformowany, że mleczaki sie wyrywa) który trafi na ten wątek...


Gwiazduś ząbkuje :D wychodzą wszystkie cztery i rosną jak na drożdżach, a ja znowu się troszkę martwię, żeby wyleciały mleczaki, ale już tylko troszkę ;)

ponokotek pisze:Jak widzę, że wychodzi kieł, a stary mleczak jeszcze tkwi mocno intensyfikuję zabawy szmatką ze szczeniakiem :D Od czasu do czasu "nadwyrężam" mleczaka, po 1-2 dniach jest po krzyku :D


Taką radę własnie dostaliśmy od naszej pani wet - bawić sie sznurkiem dość energicznie i to powinno wystarczyć - zobaczymy :D

Moja wet sie przejęła tymi "nowościami" o usuwaniu mleczaków (jak to nazwała) i nawet dała mi poczytać artykuł (nie pamietam autora) dot. tej kwestii, którego sens generalnie jest taki, że natura załatwia sprawę najlepiej i jak to sie wyraziła nie ma sensu "profilaktycznie" usuwać mleczaków...

żebym jak to wiedziała wszystko wcześniej... jestem przewrażliwiona bo jeszcze zanim Gwiazduś pojawił sie u nas w domu byłam uczulana na kwestię ząbków, że trzeba usuwać i już! Nie rozpaczałabym, aż tak gdyby sie okazało, że Gwiazduś ma krzywe zabki, bo sie z takimi urodził, ale nie darowalabym sobie gdyby sie okazało, że ma krzywe z powodu moich zaniedbań
Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada

swoja drogą gdyby nie moja wet i forum to nie wiem co bym zrobiła :( myślałam, że opieka i wychowanie szczeniaczka będą prostsze (w końcu to nie pierwszy szczeniak w moim życiu) a okazało sie, że tak nie jest, a problemem dla mnie jest wszystko - od czesania (jak tu poradzić sobie z tyloma kudłami), poprzez kąpiel, suszenie (pamietam, jak wygladał Gwiazdek w Kielcach i jego kukuryku na tyłku :D), a skończywszy na pięlegnacji uszu i oczu... dajemy jakoś radę i pocieszam sie, że przy drugim to już będę "naumiana" . Powinny być jakieś instrukcje obsługi szczeniaka :D
Awatar użytkownika
Aleksandra M.
zaangażowany
 
Posty: 1208
Rejestracja: poniedziałek 25 cze 2012, 14:56
Lokalizacja: Zabrze/śląsk

Nieprzeczytany postautor: iza » czwartek 13 gru 2012, 09:51

Aleksandra M. pisze:Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada
:D

Tak jak piszesz, natura wie co robi i spotkanie rocznego psa z mleczkami to naprawdę ewenement (no może u yorka albo innej minaturki), a krzywe zgryzy ....no cóż takie tez sie zdarzają , nie da sie wszystkiego zaplanować, a geny to geny i nie wiadomo jakiego psikusa i kiedy nam zafundują. W hodowli niestety trzeba się liczyć, że część psów jest tylko do kochania i nigdy nie powinny być rozmnażane - HODOWLA to bardzo ODPOWIEDZIALNE zajęcie .
A wspomnianemu psu jakby miały zęby dobrze wyrosnąć to by wyrosły widocznie taki jego urok.
Raczej widzę tu chęć poprawiania wady, może było tak, że psu żle szedł zgryz, no to do psiego dentysty - aparacik (teraz przecież wszytko można poprawić) - a po kilku tygodniach piesek miałby juz dobry zgryz ..... ..a potem sie wszyscy dziwią ze szczeniaki mają wady zgryzu a przecież rodzice mają takie piękne ząbki :evil:
A swoja droga to ile jest przepięknych PONów , ale nie wystawianych z powodu różnych pojedynczych wad (nie tylko zabków) ale np agresji !
Obrazek
Awatar użytkownika
iza
mocno w temacie
 
Posty: 4576
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 12:01
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Jamkin

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 12 mar 2013, 17:37

We Wloszech od 1.02.2013 zostala wprowadzona karta uzebienia .

>Stan uzebienia musi byc potwierdzony przez 3 roznych sedziow , mozna to zrobic od ukonczenia 12 miesiaca zycia.

> W przypadku klubow ras badanie takie przeprowadza sie podczas klubowek i wystarczy 1 sedzia.

Karta wyglada tak > http://www.enci.it/documenti/cartadentaria.pdf


po wypelnieniu dokumentu 1 kopia wraca do Zwiazku Kynologicznego i zostaje zapisana w ksiegach, mozna to wszystko zrobic online.
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Koka » wtorek 12 mar 2013, 18:59

:-D Fajna rzecz :-D
Czy to tez oznacza, ze psy nie maja ogladanych zebow na wystawie, szczegolowo??? :-D
Awatar użytkownika
Koka
w temacie
 
Posty: 3399
Rejestracja: piątek 25 cze 2010, 20:48
Lokalizacja: Lausanne, CH

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 12 mar 2013, 21:37

Koka pisze:Czy to tez oznacza, ze psy nie maja ogladanych zebow na wystawie, szczegolowo??? :-D


A to juz zalezy od sedziow ...

Ta karta na razie nie jest obowiazkowa, tylko fakultatywna, gdyby cos sie stalo z uzebieniem psa (utrata zeba podczas zabawy czy ze starosci itp.) sedzia podczas oceny psa opiera sie na tym co jest wpisane w tej karcie. Jezeli nie ma karty, to procedura przy utracie zeba i mozliwosci uczestniczenia w wystawach jest zupelnie inna ( trzeba spisac specjalny protokol).
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Dziechcinek » czwartek 14 mar 2013, 12:40

iza pisze:
Aleksandra M. pisze:Pamietam, jak usłyszałam o jednym (podobno pieknym Ponie), który ma krzywy zggryz z winy właścicielki (bo niedopilnowane) i ja nie moge dopuścić do podobnej sytuacji i ten Pon tak mi utkwił w pamieci, że biegałam do wet co tydzień :( teraz to już wiem, że to przesada
:D

Tak jak piszesz, natura wie co robi i spotkanie rocznego psa z mleczkami to naprawdę ewenement (no może u yorka albo innej minaturki), a krzywe zgryzy ....no cóż takie tez sie zdarzają , nie da sie wszystkiego zaplanować, a geny to geny i nie wiadomo jakiego psikusa i kiedy nam zafundują. W hodowli niestety trzeba się liczyć, że część psów jest tylko do kochania i nigdy nie powinny być rozmnażane - HODOWLA to bardzo ODPOWIEDZIALNE zajęcie .
A wspomnianemu psu jakby miały zęby dobrze wyrosnąć to by wyrosły widocznie taki jego urok.
Raczej widzę tu chęć poprawiania wady, może było tak, że psu żle szedł zgryz, no to do psiego dentysty - aparacik (teraz przecież wszytko można poprawić) - a po kilku tygodniach piesek miałby juz dobry zgryz ..... ..a potem sie wszyscy dziwią ze szczeniaki mają wady zgryzu a przecież rodzice mają takie piękne ząbki :evil:
A swoja droga to ile jest przepięknych PONów , ale nie wystawianych z powodu różnych pojedynczych wad (nie tylko zabków) ale np agresji !


Z tymi zebami to nie jest taka całkiem prosta sprawa... Bo jesli szczeniak rodzi sie z normalnym zgryzem a przy wymianie robi sie coś nie tak - to jest wrodzone? To jaki on własciwie ma ten wrodzony - pierwszy, czy drugi? Znam przypadki, gdy szczeniak z dobrym zgryzem po wymianie miał gorszy, ale też bywa, że taki ze złym po wymianie ma prawidłowy - bez jakiejkolwiej interwencji.
Jestem zdania, że w przypadku zgryzu zbyt duże znaczenie ma kwestia rozwojowa. Weterynarze nie bez przyczyny radzą na tyłozgryz duzo gryzienia - ma wpływ na rozwój żuchwy. W moim oddziale wspomina się czasem przypadek ONa z tyłozgryzem. Włascicielowi poradzono, aby bawił się z psem w przeciąganie. Po kilku miesiącach przyszedł pan z psem który miał przodozgryz! To znakomicie pokazuje, jak łatwo zachwiac równowage rozwojową.
Dlatego należy obserwować psa podczas wymiany zębów i ewentualnie pomóc rozruszać ząbka mlecznego gdy siedzi zbyt mocno, dawać więcej gryzaków... Jeśli jednocześnie zbyt wiele ząbków wychodzi (np po opóźnieniu spowodowanym chorobą), wówczas ograniczyć gryzienie, bo strata wiekszości może skończyc się zbyt duzym naciskiem na pojedyncze wychodzące - mogą sie wykrzywić pod naciskiem dziąseł podczas gryzienia... itd... itp... Nie wolno czekać na to, co zdziała natura, bo skąd możemy wiedziec, czy w naturze pies nie miałby więcej lub mniej możliwości do gryzienia i zgryz nie rozwijałby się inaczej? W takich sytuacjach rządzą przypadki, które warto ograniczać.
Awatar użytkownika
Dziechcinek
zaangażowany
 
Posty: 1874
Rejestracja: poniedziałek 16 sty 2006, 16:59

Nieprzeczytany postautor: ponokotek » czwartek 14 mar 2013, 13:05

Beata, jak to dobrze, że ujęłaś wszystko co potrzeba w kilku zdaniach :padam: . Pomyślałam, że powinnam napisać coś podobnego w treści (z własnych doświadczeń) i przy oddawaniu szczeniaków dawać jako instrukcję :D
Awatar użytkownika
ponokotek
ekspert
 
Posty: 6353
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 11:45
Hodowla: Mościc

Nieprzeczytany postautor: MartaS » piątek 15 mar 2013, 01:42

W naturze nie mielibysmy czystych ras. Natura rozwiazywalaby wszystkie problemy sama, albo i nie. Jako hodowca trzeba zadac sobie pytanie, czy i jaki jest moj wplyw na ewentualne problemy, ale to raczej przed wyborem partnera do suczki i przed uznaniem suczki za hodowlana w swoich oczach - ale obiektywnie. Oczywiscie w razie potrzeby - a raczej koniecznosci, by pomoc w normalnym funkcjonowaniu, jesli sie da - jak najbardziej interweniowac za pomoca specjalistow. Ale z cala pewnoscia, gdy cos sie 'sypie' i nawet da sie naprawic, albo 'pominac' NIE WOLNO myslec o uzywaniu w hodowli. Takie jest moje zdanie i mam nadzieje wiekszosci tutaj. A idac dalej, zahacze o psychike, na ktora pomalu zaczynaja ludzie otwierac oczy. Od kilku dobrych lat mieszkam w UK. Tutaj, na wystawie nie tylko liczy sie piekno psa, ale rowniez jego psychika. Jesli jest jakis agresywny - nie ma najmniejszych szans, jesli strachliwy, nawet jakby byl najpiekniejszy, przez swoje zachowanie nie trafi do czolowki. Karty oceny nie otrzymuje sie przy zejsciu z ringu, a jest publikowana w kynologicznych gazetach oraz przesylana do Zwiazku Kynologicznego.

Ja tez martwilam sie o Lusi zgryz. Rosla na moich oczach, jak mialam jakies watpliwosci, ze nowe wyrastaja, mleczaki jeszcze siedza, hodowczynie powiedziala mi - 'nie martw sie, nie zagladaj do paszczy przez dwa tygodnie, samo sie wszystko ulozy jak ma byc'. No i ulozylo sie.

To moje osobiste uwagi i przemyslenia. Rozumiem, jesli ktos sie z nimi nie zgadza, doceniam, jesli ktos mysli podobnie :D.
Marta z calym Spontanem :-).
Awatar użytkownika
MartaS
w temacie
 
Posty: 3013
Rejestracja: poniedziałek 12 gru 2005, 23:36
Lokalizacja: Bytom / Swansea
Hodowla: Spontan

Nieprzeczytany postautor: Dziechcinek » piątek 15 mar 2013, 11:34

Chyba naczytałam sie za duzo o różnych nieszczęściach, ale nie miałabym odwagi zostawić bez kontroli wymiany zębów. Znam przypadek gdy przy takiej wymianie zrobiła się infekcja a poniewaz właściciel zaniedbał sprawę (nie zagladał do paszczy), skończyło się usunieciem mleczaka wraz w nowym zębem i dłutowaniem dziąsła. No cóż, natura czasem bywa okrutna... Oczywiście, sa to przypadki ekstremalne i wyjątkowo rzadkie, ale mimo wszystko zdarzają się. I nie darowałabym sobie, gdybym do takiego dopuściła.
Dlatego przy całym szacunku do hodowczyni, nie podzielam jej pogladów.

I jeszcze raz podkreślam duży wpływ "czynników zewnętrznych" na rozwój uzębienia i zgryzu. Nieświadomie można zaburzyć rozwój dając zbyt miękki pokarm i np miękkie zabawki - wówczas szczeniak nie ma możliwości mechanicznego wspomagania wymiany, mleczaki pozostają zbyt długo i powodują wykrzywienie wychodzących zębów. Można też zaszkodzic podając maluchowi zbyt dużo kości do gryzienia, bo wówczas traci mleczaki zbyt szybko i pojedyncze zęby wykrzywiają się pod wpływem nacisku. Czasem ząb skrzywia się pod wpływem uderzenia (wiadomo, szczeniaki lubią szalec). A jeden krzywy ząb może doprowadzić do wady zgryzu.
Dlatego uważam za jak najbardziej uzasadnioną stałą kontrole wymiany zębów i odpowiednie reagowanie aby zapobiec przypadkowym problemom. Jeśli ktoś ma opory, aby ręcznie rozruszać mleczaka (jako metode nienaturalną), to proponuję zabawę ze szczeniakiem w przeciąganie - w naturze szczeniaki gryzą się i przeciągają wzajemnie przez cały dzień, co ułatwia wymianę zębów. No, ale my ludziska izolujemy biedactwa od rodzeństwa w bardzo młodym wieku, nie dajemy wiele okazji do zabawy, chowamy wszystko, co pies może pogryźć, do jedzenia dajemy namoczone suche bobki a potem dziwimy się, że pies ma problemy...
W Twoim przypadku Marto skończyło się szczęśliwie, suczka miała na miejscu przez całą dobę towarzyszkę zabaw i rozwój przebiegał w dość naturalny sposób. I tak kończy się większość wymian, nawet przy nieprawidłowym prowadzeniu, ale czasami coś pójdzie nie tak...
Awatar użytkownika
Dziechcinek
zaangażowany
 
Posty: 1874
Rejestracja: poniedziałek 16 sty 2006, 16:59

Nieprzeczytany postautor: MartaS » piątek 15 mar 2013, 20:14

W mojej opinii 'moc' hodowcy konczy sie w momencie doboru pary hodowlanej. Mam tu oczywiscie na mysli wady rozwojowe, dziedziczne w jakims stopniu, ktore od czasu do czasu beda w wystepowaly, bo genetyka niestety nie jest do konca przewidywalna i czasami 'plata figle'.

Jedyna praca dla hodowcy, po narodzinach szczeniat powinna byc taka, by poswiecic swoj czas na to, aby stymulowac rozwoj psychiczny maluszkow (nie zapominajac oczywiscie o odpowiedniej diecie i pielegnacji :D). A jesli sie cos 'sypie' tzn. ze to jest naturalna sprawa danego osobnika, a nie niedoplinowanie hodowcy, badz tez ew. wlascicieli nabytego szczeniecia.

Oczywiscie ingerencja hodowcy, lub wlasciciela szczeniaka jest konieczna i celowa, ale tylko wtedy gdy wada rozwojowa mialaby powodowac cierpienie lub dyskomfort psa. Naprawianie wady w celu uczynienia psa hodowlanym jest niedopuszczalne, bo nawet jesli wada nie bedzie widoczna u tego pieska to odezwie sie u jego potomstwa. Bo za wiekszosc wad rozwojowych odpowiedzialne sa geny.


Tak ja sie zapatruje na ten temat :D.
Marta z calym Spontanem :-).
Awatar użytkownika
MartaS
w temacie
 
Posty: 3013
Rejestracja: poniedziałek 12 gru 2005, 23:36
Lokalizacja: Bytom / Swansea
Hodowla: Spontan


Wróć do Pielęgnacja, utrzymanie i żywienie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron