GOTOWANIE dla PONa

Kwestie zasadnicze - jak żywić i jak dbać o PON-a.

Moderatorzy: Barbara, EwA

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » wtorek 27 mar 2012, 10:04

Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P

EwA: żeby nie było, że się podlizuję - zgadzam się na te 99,9% :)
Czyli znowu: EwA ma zawsze rację :lol:

A teraz trochę nie na temat, ale nie wiem czy należy się zakładanie nowego wątku.
Czy nie sądzicie że PONy mają dwa żołądki (lub jakiś dodatkowy zakamarek w tym jednym)?
Do takiego przypuszczenia skłoniła mnie nastepująca obserwacja:
na porannym spacerze, nieopatrznie dopuściłem do tego, że burki wlazły w rzepy. Podczas akcji oczyszczania sierści z rzepów przegapiłem jedną kępkę rzepów, których Miśka usiłowała pozbyć się sama - przy pomocy zębów. Jakiś kawałek musiał przyczepić się gdzieś w gardle/przełyku bo pies strasznie cierpiał: kłapał, stękał, krztusił się, a w pewnym momencie wydał z siebie ryk, który zdecydowanie świadczył o bliskim pokrewieństwie PONa i niedźwiedzia (i to nie zwykłego brunatnego, ale co najmniej grizzly :shock: ). Zgodnie z zasadami medycyny naturalnej pozwoliłem Miśce nażreć się dostępnych leków: wrąbała szyszki sosnowe, gałązki (głównie tuja) i suchą trawę. Efektów nie było żadnych, ale gdy zaczęliśmy pośpiesznie zbierać się do weterynarza, niepokojące objawy ustąpiły.
Późnym wieczorem Miśka zwymiotowała - zeżartymi rano gałązkami, szyszkami i trawą, natomiast zjedzone w międzyczasie posiłki musiały zostać w strawione - w każdym razie nie było ich śladu w wymiocinach.
Czy ona ma drugi żołądek, w którym przechowała sobie te lecznicze zielska bez szkody dla normalnych posiłków? :scratch:

PS. Weterynarz zalecił w podobnych przypadkach, podać psu chleb z masłem
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3026
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: Joanna » wtorek 27 mar 2012, 11:55

ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: Izabela » wtorek 27 mar 2012, 17:28

Nie wiem nic na temat dwoch zoladkow, ale tez zauwazylam pare razy ze Jutka zwymiotowala w nocy np kawalek niestrawionej kosci czy czegos innego, co miala jeszcze przed chrupkami, ale sladu po chrupkach nie bylo. Moze to poprostu zalegalo w zoladku i zostalo dopiero wyrzucone kiedy zoladek byl pusty?
Pozdrawiamy
Iza i Jutka
Awatar użytkownika
Izabela
zaangażowany
 
Posty: 1060
Rejestracja: środa 30 cze 2010, 22:00
Lokalizacja: Chicago (wczesniej B-stok)

Nieprzeczytany postautor: ponokotek » wtorek 27 mar 2012, 18:02

UlaK pisze:
Alpha pisze:
LaBruja pisze: I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.


Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.



Ciekawe jak to wyegzekwować, dwa posażki siedzą w kuchni i nawet nie drgną, próba wyrzucenia do ogrodu wygląda tak ze wybiegną na trawnik, w tył zwrot i znowu siedzą w kuchni. Jak dostana jeść, to wtedy można iść za potrzebą. O głodnym dziobie nie chodzą na spacery, siły nie mają


Ależ masz straszne biedactwa niedożywione olaboga :D
Awatar użytkownika
ponokotek
ekspert
 
Posty: 6384
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 11:45
Hodowla: Mościc

Nieprzeczytany postautor: lora -fanaberia » wtorek 27 mar 2012, 21:07

Joanna pisze:ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.


Moja młodsza suka jest jak odkurzacz, wciąga wszystko, leki też :-D bez ulepszaczy i zawijaczy :evil: :evil: :evil: a starszej wkładam w pysk i po problemie :)
Alicja , Lora i Istusia oraz Busia.
można kupić psa ale nie jego merdanie ogonem
Awatar użytkownika
lora -fanaberia
ekspert
 
Posty: 7162
Rejestracja: wtorek 11 lis 2008, 20:22
Lokalizacja: Wołczyn, opolskie
Hodowla: Borsucze Sioło FCI

Nieprzeczytany postautor: Elisabeth Grzechnik » wtorek 27 mar 2012, 21:29

Grzegorz K. pisze:
Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


Ha , Jamajka za spacer oddalaby miske z zarciem :-D
Spacery odbywaja sie 4x dziennie :-D
Awatar użytkownika
Elisabeth Grzechnik
ekspert
 
Posty: 10972
Rejestracja: wtorek 29 sie 2006, 20:24
Lokalizacja: monchengladbach

Nieprzeczytany postautor: Elisabeth Grzechnik » wtorek 27 mar 2012, 21:36

Joanna pisze:ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.

Taki numer z maslem u Jamajki nie przejdzie niee Ona wszystko gryzie :-D
a ja mowie , ze nawet wode pogryzie
Awatar użytkownika
Elisabeth Grzechnik
ekspert
 
Posty: 10972
Rejestracja: wtorek 29 sie 2006, 20:24
Lokalizacja: monchengladbach

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 27 mar 2012, 23:51

Grzegorz K. pisze:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


100% PON-y 8)
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17015
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 27 mar 2012, 23:53

Elisabeth Grzechnik pisze:
Grzegorz K. pisze:
Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


Ha , Jamajka za spacer oddalaby miske z zarciem :-D
Spacery odbywaja sie 4x dziennie :-D


U nas tak samo, a otwieranie lodowki w ogole niee ciekawi Olivii :723:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17015
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: EwA » wtorek 27 mar 2012, 23:55

Izabela pisze:Nie wiem nic na temat dwoch zoladkow, ale tez zauwazylam pare razy ze Jutka zwymiotowala w nocy np kawalek niestrawionej kosci czy czegos innego, co miala jeszcze przed chrupkami, ale sladu po chrupkach nie bylo. Moze to poprostu zalegalo w zoladku i zostalo dopiero wyrzucone kiedy zoladek byl pusty?


Tak to własnie działa :) Co się nie nadaje do strawienia, to sie zwraca tą samo drogą, która weszło. U BARF-owych psów często tak wracają kawałki kości twardych.
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21279
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: EwA » środa 28 mar 2012, 00:22

Grzegorz K. pisze:EwA: żeby nie było, że się podlizuję - zgadzam się na te 99,9% :)
Czyli znowu: EwA ma zawsze rację :lol:





Ooo nie, nie zawsze niee W 0,1% nie ma.
No nie mogę sie zgodzić na "zawsze", czyli na 100%, bo wpadłabym we własne sidła, w innym wątku zastawione :P
:lol2:




...Jakiś kawałek musiał przyczepić się gdzieś w gardle/przełyku bo pies strasznie cierpiał: kłapał, stękał, krztusił się, a w pewnym momencie wydał z siebie ryk, który zdecydowanie świadczył o bliskim pokrewieństwie PONa i niedźwiedzia (i to nie zwykłego brunatnego, ale co najmniej grizzly :shock: ). Zgodnie z zasadami medycyny naturalnej pozwoliłem Miśce nażreć się dostępnych leków: wrąbała szyszki sosnowe, gałązki (głównie tuja) i suchą trawę. Efektów nie było żadnych, ale gdy zaczęliśmy pośpiesznie zbierać się do weterynarza, niepokojące objawy ustąpiły.
Późnym wieczorem Miśka zwymiotowała - zeżartymi rano gałązkami, szyszkami i trawą, natomiast zjedzone w międzyczasie posiłki musiały zostać w strawione - w każdym razie nie było ich śladu w wymiocinach.
Czy ona ma drugi żołądek, w którym przechowała sobie te lecznicze zielska bez szkody dla normalnych posiłków? :scratch:

PS. Weterynarz zalecił w podobnych przypadkach, podać psu chleb z masłem


Mojej Szelmie też kiedyś rzepy (k)ością stanęły w gardle. Wet kazał dać sól na jezyk, żeby zwymiotowała, ale to nic nie pomogło. Dopiero sposób mojej babci na zadławienie się ością, czyli kawał suchego chleba, sprawił, że rzepy przemieściły się z przełyku do żołądka i zostały tam chyba strawione.
A juz wpadłam w panikę, bo mnie straszyli, że był przypadek, że pies po zjedzeniu rzepów musiał być operowany :boje sie:
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21279
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: dipsi2012 » niedziela 10 lut 2013, 22:21

cytuję znalezione w necie :



Znalazłam te przepisy na forum Dogomanii.
Dziewczyny tam mĂłwiły że takie przepisy były w gazecie: "Mój pies"

Dobra podaje :


CIASTKA WATROBKOWE 3 jaja 1/3 szklanki oleju (ja użyłam specjalną mieszankę olejową dla psów, ale może być każdy olej) 0.5 kg wątroby (surowej) 1 ząbek czosnku ok. 2 szklanek mąki (zależy od konsystencji) Ubijamy lekko jajka, można wrzucić do 'blender' (maszynki z nożami do rozdrabniania na miazgę). Wlewamy olej i mieszamy (albo dolewamy do 'blender'), wrzucamy czosnek. Jeżeli używaliśmy 'blender', to kroimy wątrobę na kawałki i wrzucamy do reszty, rozdrabniając na miazgę, albo przekręcamy przez maszynkę do mięsa. Dodajemy tyle mąki, żeby mieć gęstość przeciętnego ciasta (niezbyt płynne). Smarujemy blaszkę, wykładamy na blaszkę, pomagając sobie łopatką. Pieczemy w nagrzanym piekarniku 15-30 minut, w temp 220 stopni. Kiedy powierzchnia jest sucha i zaczyna się rumienić na brzegach, sprawdzamy patyczkiem czy jest upieczone. Jeżeli patyczek wkłuty w środek wychodzi suchy, to jest upieczone. Kroimy na kawałki i wykładamy na kratową podstawkę do wystygnięcia. Jeżeli chcemy żeby ciasteczka były bardziej suche i twarde, wkładamy kawałki na blachę i suszymy w lekko ciepłym piekarniku ze 30 minut. Przechowujemy w lodówce lub zamrażalniku.

CIASTECZKA RYBNE puszki tuńczyka w oleju (450g), odlać olej 1 łyżeczka sproszkowanego czosnku 1.5 szklanki maki (żeby zrobić dość gęste ciasto) 2 jajka Wyrabiamy ręką albo mikserem i wykładamy na blachę. Pieczemy w 180 stopniach, aż będzie suche w środku. Teraz jak ja zrobiłam: 4 puszki 450g najtańszych rybek w oleju (tuńczyk, łosoś i 2 puszki makreli, 5 jajek łyĹźeczka czosnku w proszku troszkę soli 1/3 szklanki oleju (odlałam wcześniej rybki, więc dodałam z oliwek) mąki (użyłam wholemeal, to chyba żytnia?) tyle, żeby było mocno gęste ciasto Wyrobiłam ręką (no dobra, w rękawiczce, bo nie lubię ręką), włożyłam na 2 blaszki wyłożone papierem do pieczenia. Uklepałam na płasko. Piekłam w 180 stopniach dość długo, pewnie ok godziny. Potem pokroiłam, przewróciłam na drugą stronę i jeszcze trochę podsuszyłam w piecu. Pachną nieźle. Robi się to znacznie szybciej niż CW (ciasteczka wątróbkowe dla nowych) i nie śmierdzi w całej kuchni wątrobą (trochę rybą, ale nie aż tak strasznie). Nie wiem jeszcze jak się będą przechowywać.


przepis na zmodyfikowane ciasteczka wątrobowe: - pasztetowa/"wątrobianka" (cała "kiełbaska" - tak ok. 0,6 kg) - garść majeranku - 2 jajka - ok. 2 szklanki mąki (do uzyskania konsystencji ciasta) Całość mieszamy i pieczemy na blasze ok. 20 min.

Serowe Kosteczki skladniki: 2 szklanki maki razowej 1 i 1/4 szklanki utartego zoltego sera 2 zabki drobno pokrojonego czosnku 1/2 szklanki oleju roslinnego 5 lyzek stolowych wody Make, ser, olej i czosnek wymieszac (mozna uzyc miksera), stoponiowo dodajac wode. Ciasto rozwalkowac do grubosci ok. 1 cm i uzywajac foremki wyciac ksztalt kosci (ja lepie kuleczki). Piec w temperaturze ok. 200 stopni c przez 10-15 minut, az ciasteczka sie przyrumienia. Przechowywac w szczelnym pojemniku lub w lodowce.


Ciasteczka cynamono-jabłkowe: 1 duże jabłko 2-3 łyżki miodu 1/4 szklanki wody 1/2 łyĹźeczki cynamonu 1/2 szklanki mąki owsianej (lub ryżowa jeśli pies jest alergikiem) 3/4 szklanki mąki pszennej Nastawić piecyk na 200-220 stopni Jabłko obrać, zetrzeć na tarce. Dodać do niego miód, wode cynamon i mąkę owsianą. Wszystko dokładnie wymieszać. Potem stopniowo dodawać mąkę pszenną. Po wyrobieniu ciasta uformować płaskie ciasteczka. Włozyć do piekarnika na 0,5 godz. Nastepnie przewrócić na drugą stronę i zmiejszyc temperaturę do o około 20 stopni. Piec jeszcze 30 minut.


Ciasteczka z Gerbera 1 słoik jedzenia dla dzieci (np. indyk z warzywami lub sam indyk Gerbera) 6 łyzek stołowych mleka w proszku 8 łyżek zarodkółw pszenicy Nastawić piekarnik na 220 stopni. Wszystkie składniki wymieszać i formować ciasteczka. Piec około 12-15 aż zbrązowieją.


Ciasteczka marchewkowe (wpływające na barwę sierści) szklanka ugotowanej i zmiażdĹźonej marchewki 2 jajka 2 łyżeczki czosnku 1 szklanka mąki 1/2 szklanki płatkĂłw owsianych 1/8 szklanki mąki ryżowej lub zarodków pszennych Wszystkie składniki wymieszać i wyrobić ciasto. Rozwałkować i wykrawać ciasteczka. Piec około 45 minut aż zrobią się brązowe i chrupiące.
Cave canem- te necet lingendo :)
www.facebook.com/lubieszczek
Awatar użytkownika
dipsi2012
mocno zaangażowany
 
Posty: 2263
Rejestracja: niedziela 20 maja 2012, 18:15
Lokalizacja: Poręba k/Zawiercia
Hodowla: Lubieszczek FCI

Poprzednia

Wróć do Pielęgnacja, utrzymanie i żywienie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron