Site Announcements

Obrazek
WITAMY na PON Forum!

Twórzmy przyjazną atmosferę... :-D

:alien: :* :jupi: :albino: :boks: :glaszcze: :drunken: :tancze: :675: :klotnia: :589: :706: :cat: :bom: :przytul:



Na Forum obowiązuje zakaz handlu szczeniętami i reklamy reproduktorów!

GOTOWANIE dla PONa

Kwestie zasadnicze - jak żywić i jak dbać o PON-a.

Moderatorzy: EwA, Barbara

Nieprzeczytany postautor: Bonisia » wtorek 13 wrz 2011, 14:01

Mimo tych robaczków, pewnie zaryzykujemy z surową rybą. Nie będzie to częste danie w jadłospisie, ale piesek jest odrobaczany więc nie powinno nic złego się przytrafić. Bonnie po prostu uwielbia surowe ryby i myślę, że co jakiś czas jej nie zaszkodzi a w uzupełnieniu kwasów omega kupimy jakieś witaminki.
Bonisia
zainteresowany
 
Posty: 52
Rejestracja: czwartek 21 lip 2011, 10:41
Lokalizacja: Kraina Biesów i Czadów

Nieprzeczytany postautor: MarekLeszek » piątek 14 paź 2011, 15:03

Jak jest z trawieniem ryżu? Mufka od dawna jako jeden z posiłków dostaje gotowany ryż z warzywami i mięsem, ale ostatnio zauważam, że od czasu do czasu jakby "przelatuje" przez nią bez pożytku. Nie widzę żadnych szkodliwych efektów ubocznych, ale czy to możliwe, ze nie jest strawiony?
M
Marek
Awatar użytkownika
MarekLeszek
zainteresowany
 
Posty: 231
Rejestracja: poniedziałek 14 sie 2006, 19:09
Lokalizacja: Wrocław

Nieprzeczytany postautor: Izabela » piątek 14 paź 2011, 16:08

MarekLeszek pisze:Jak jest z trawieniem ryżu? Mufka od dawna jako jeden z posiłków dostaje gotowany ryż z warzywami i mięsem, ale ostatnio zauważam, że od czasu do czasu jakby "przelatuje" przez nią bez pożytku. Nie widzę żadnych szkodliwych efektów ubocznych, ale czy to możliwe, ze nie jest strawiony?
M

Mysle ze mozliwe ze nie jest strawiony jezeli jest za twardy lub suchy. Pierwszy raz ugotowalam normalnie w maszynie do ryzu i mimo ze byl dobry w pierwszy dzien to juz na drugi byl za suchy i widzialam nie strawiony . Wiec zaczelam gotowac bardziej miekki na gazie - jedna porcja ryzu i prawie 3 porcje wody gotujac na malym ogniu przez godzine. Jak juz gotuje to na 2-4 dni, i mimo ze w lodowce tez troche wysycha to jednak jest trawiony. Brazowy ryz tez jest dobry - potrzebuje mniej wody niz bialy do gotowania i zauwazylam ze jest bardziej miekki nawet jak polezy przez dwa dni w lodowce.
Awatar użytkownika
Izabela
zaangażowany
 
Posty: 1060
Rejestracja: środa 30 cze 2010, 22:00
Lokalizacja: Chicago (wczesniej B-stok)

Nieprzeczytany postautor: LaBruja » piątek 14 paź 2011, 18:21

u mnie wl;asnie brązowy sie nie sprawdzal, chociaz jest duzo zdrowszy. Tak naprawde to znowu, treba sobie przetestowac, co danemu psu pasuje - ryz, kasza, platki, ziemniaki...
LaBruja
zaangażowany
 
Posty: 1618
Rejestracja: środa 11 lis 2009, 03:13

Nieprzeczytany postautor: Jegor » piątek 14 paź 2011, 19:18

W życiu nie słyszałem coby psy sobie gotowały :evil: :lol:
Jegor
mocno zaangażowany
 
Posty: 2294
Rejestracja: wtorek 17 lut 2009, 23:17
Lokalizacja: Czarna Białostocka
Hodowla: Futrzak Podlaski

Nieprzeczytany postautor: Izabela » piątek 14 paź 2011, 20:48

Jegor pisze:W życiu nie słyszałem coby psy sobie gotowały :evil: :lol:

Psy sobie nie gotuja ale resztki jedzenia po obiedzie ze smietnika zchecia by wyjadly aby tylko pozwolic. W niektorych miejsach na ziemi to po to kiedys (i moze nawet teraz) byly psy aby resztki wyjadaly i zeby zarazy nie bylo :)
Awatar użytkownika
Izabela
zaangażowany
 
Posty: 1060
Rejestracja: środa 30 cze 2010, 22:00
Lokalizacja: Chicago (wczesniej B-stok)

Nieprzeczytany postautor: Joanna » niedziela 25 mar 2012, 05:12

Wiecie może ile godzin potrzeba psu na przetrawienie porcji jedzenia ? Ostatnio mam praoblem budzi mnie pies o 1-3 w nocy i chce kupe. rzeczywiście ja robi jak wychodzę z nim.Nie wiem co jest. Dostaje dwa razy dziennie rano suchą( pół zalecanej porcji) i tak około 16 gotowaną. nie wiem czy zmiana pór coś da?
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: LaBruja » niedziela 25 mar 2012, 09:07

od 16 to juz moze tak byc, sprobuj karmic pozniej - 20-21. A o ktorej pies ma ostatni spacer?
LaBruja
zaangażowany
 
Posty: 1618
Rejestracja: środa 11 lis 2009, 03:13

Nieprzeczytany postautor: Joanna » niedziela 25 mar 2012, 12:40

ostatni spacer 21
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: Alpha » niedziela 25 mar 2012, 13:20

Joanna pisze:Wiecie może ile godzin potrzeba psu na przetrawienie porcji jedzenia ? Ostatnio mam praoblem budzi mnie pies o 1-3 w nocy i chce kupe. rzeczywiście ja robi jak wychodzę z nim.Nie wiem co jest. Dostaje dwa razy dziennie rano suchą( pół zalecanej porcji) i tak około 16 gotowaną. nie wiem czy zmiana pór coś da?


Szczeniaki inaczej trawią posiłek a inaczej trawią psy dorosłe. Pies dorosły trawi posiłek 12 – 15 godzin i nalepiej podawać mu jedzenie pierwszy raz kolo 8.00 rano a drugi koło 18.00. U mlodego psa trawienie trwa krócej 8-12 godzin.
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Alpha » niedziela 25 mar 2012, 13:53

Joanna pisze:ostatni spacer 21


A rano o ktorej wychodzi :?:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Joanna » niedziela 25 mar 2012, 20:39

rano o 6 dostaje karmę , o 6:30 idziemy na spacer potem idzie na spacer około 14:30 potem o 16 dostaje jedzenie , o 18 spacer, 21 spacer i spanie.
do tej pory było ok ale od około tygodnia budzi nas w nocy siada przy łózku i dyszy w twarz po tym wiemy że trzeba wyjśc i za każdym razem sie załatwia więc nie budzi nas tylko na spacer. Nie krzyczymy na niego i zawsze wychodzimy ale jest to męczące.
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: EwA » niedziela 25 mar 2012, 21:09

A kupę obejrzalas? Jest normalna? Nie ma w niej sluzu, czy krwi? Albo jakas zmieniona konsystencja moze?
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Joanna » niedziela 25 mar 2012, 21:42

kupa raczej normalna. normalna to znaczy że czasami klocek twardy a czasami troche miększy (przyczepia sie do włosów) ale nie ma śluzu. No w nocy nie widze ale w dzień jest ok. A i w nocy jest raczej normalna nie rzadka.
dziś dostal jedzenie o 8 a następne o 19 .Kupa była tylko w nocy i rano troche chyba. Potem nic, o 21 tez nic. Chciałabym mieć nadzieje że prześpimy tą noc spokojnie.
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: LaBruja » niedziela 25 mar 2012, 22:14

Ja bym mu przesuwala ten posilek nawet na pozniej, po ostatnim spacerze, to i tak bedzie 9,5 godziny lub dluzej. Najwyzej po poludniu dac jakiegos gryzaka, konga z wklejona odrobina sera czy cos. I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.
LaBruja
zaangażowany
 
Posty: 1618
Rejestracja: środa 11 lis 2009, 03:13

Nieprzeczytany postautor: EwA » niedziela 25 mar 2012, 23:35

Joanna pisze:kupa raczej normalna. normalna to znaczy że czasami klocek twardy a czasami troche miększy (przyczepia sie do włosów) ale nie ma śluzu. No w nocy nie widze ale w dzień jest ok. A i w nocy jest raczej normalna nie rzadka.
dziś dostal jedzenie o 8 a następne o 19 .Kupa była tylko w nocy i rano troche chyba. Potem nic, o 21 tez nic. Chciałabym mieć nadzieje że prześpimy tą noc spokojnie.


No to jak kupa Ok. to tylko przesunięcie godzin karmienia. Wypróbuj w praktyce, jakie godziny będą odpowiednie. Moze minąć kilka dni, zeby calkiem sie przestawil.
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Alpha » poniedziałek 26 mar 2012, 00:21

LaBruja pisze: I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.


Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Joanna » poniedziałek 26 mar 2012, 09:19

no wiem że niby tak najpierw spacer a potem karma. Ale rano specjalnie robie odwrotnie ze względu na fizykę :-) chce żeby sie wypróznił przy porannym spoacerze bo dosyć długo zostaje sam aż do 14:30 jak wracamy z pracy. Żeby mu sie nie zachciało jak nas nie ma. Stąd jak podam mu przed spacerem to zawsze jest wypróznienie ot po prostu prawo fizyki popchanie nowym jedzeniem jelit . Nie szalejemy na porannym spacerze te 15 min do 0,5 h przed spacerem wydaje mi sie ok.
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: UlaK » poniedziałek 26 mar 2012, 16:14

Alpha pisze:
LaBruja pisze: I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.


Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.



Ciekawe jak to wyegzekwować, dwa posażki siedzą w kuchni i nawet nie drgną, próba wyrzucenia do ogrodu wygląda tak ze wybiegną na trawnik, w tył zwrot i znowu siedzą w kuchni. Jak dostana jeść, to wtedy można iść za potrzebą. O głodnym dziobie nie chodzą na spacery, siły nie mają
[ https: //pitapata.com] [img] https://pdgf.pitapata.com/DQBYp1.png [/ url]
Awatar użytkownika
UlaK
zaangażowany
 
Posty: 1118
Rejestracja: wtorek 26 cze 2007, 19:01
Lokalizacja: Białystok
Hodowla: od Nicponek

Nieprzeczytany postautor: Jegor » poniedziałek 26 mar 2012, 17:21

UlaK pisze:
Alpha pisze:
LaBruja pisze: I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.


Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.



Ciekawe jak to wyegzekwować, dwa posażki siedzą w kuchni i nawet nie drgną, próba wyrzucenia do ogrodu wygląda tak ze wybiegną na trawnik, w tył zwrot i znowu siedzą w kuchni. Jak dostana jeść, to wtedy można iść za potrzebą. O głodnym dziobie nie chodzą na spacery, siły nie mają
No jasne pójdą na spacer a tu przyjdą i dobre jedzonko zabiorą PON nie głupi. :lol:
Jegor
mocno zaangażowany
 
Posty: 2294
Rejestracja: wtorek 17 lut 2009, 23:17
Lokalizacja: Czarna Białostocka
Hodowla: Futrzak Podlaski

Nieprzeczytany postautor: Joanna » poniedziałek 26 mar 2012, 18:53

tak mój też pilnuje wszystkiego wkuchni . My mówimy że pilnuje " żeby sie nie przypaliło"
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » poniedziałek 26 mar 2012, 21:29

Zapamietajcie sobie: EwA ma zawsze rację :salut: :
EwA pisze:to tylko przesunięcie godzin karmienia. Wypróbuj w praktyce, jakie godziny będą odpowiednie. Moze minąć kilka dni, zeby calkiem sie przestawil.

Dodałbym tylko, że można też poeksperymentować z godzinami ostatniego spaceru :P Akurat dla Miśki godzina 1 w nocy, to całkiem typowa pora ostatniego spaceru :lol: - ale to już moja specyfika człowieka-sowy. Misia sie dostosowała, rano nie budzi nigdy, czasem gdy w weekend zaśpimy, spokojnie potrafi wytrwać z pierwszym spacerem do południa, nie robiąc żadnych awantur.

A to:
Alpha pisze:Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.
to taka teoria dietetyczna, czy wymyslił to jakiś praktyk? Mówiąc szczerze ja tak postepuję tylko, gdy zależy mi żeby spacer był możliwie krótki, a zawsze - dokładnie odwrotnie...
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3024
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: EwA » poniedziałek 26 mar 2012, 21:52

My tez na glodniaka nie wychodzimy niee Daje Parirce chociaz kawal sera przed wyjsciem, zeby jej kwasy żoładka nie żarły ;) ale jej tez specjalnie nie obkarmiam.
Niekarmienie przed spacerem dotyczy przede wszyskim psów ras ze skłonnosciami do skrętu żołądka. Szaleństwa z pełnym żoładkiem mogą sie dla nich żle skończyć :mad:

Parirka tez jest "sowa". Na ostatni spacerek wychodzi baaardzo póżno, a jak ktos woli to mozna powiedziec, że baaaaardzo wcześnie. A póżniej spi do poludnia i nawet jak ja wstaje wcześniej, to wita sie wylewnie, po czym przewraca sie na drugi bok i śpi dalej :D Dopiero szuranie garnkami w kuchni jest bodźcem do wyjscia z betów :)

A swoja drogą, czy ktoś zna przypadek skrętu żoładka u PON-a :?:
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 27 mar 2012, 00:28

Grzegorz K. pisze:A to:
Alpha pisze:Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.
to taka teoria dietetyczna, czy wymyslił to jakiś praktyk? Mówiąc szczerze ja tak postepuję tylko, gdy zależy mi żeby spacer był możliwie krótki, a zawsze - dokładnie odwrotnie...


Nie, natura czyli mechanizm i kinetyka reakcji chemicznych w organizmie.

Tak sobie czytam i stwierdzam, ze do tej pory mialam szczescie , wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia , a wszystkie sa zarlokami :lol: :cool:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: EwA » wtorek 27 mar 2012, 00:48

Przegapiłam taką ważną uwagę:

Grzegorz K. pisze:Zapamietajcie sobie: EwA ma zawsze rację :salut: :


No może nie zawsze :oops: Powiedzmy tak w 99,9% :cool: :P
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Joanna » wtorek 27 mar 2012, 08:07

No ja rano wstaję o 5 do pracy. Dlatego spacer o 6:30 to nie Wiskowa niecierpliwośc tylko mus. Jak wstaje to Wisek śpi słodko ale moje pierwsze kroki w kuhni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi. Poniewaz rano wstaję to też mi się chce spać wcześnie stąd taka sobie godzina ta 9 na ostatni spacer. Potem do łózia bo ja śpioch jestem najbardziej otymalny czas spania to 12 godzin dla mnie :-)
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » wtorek 27 mar 2012, 10:04

Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P

EwA: żeby nie było, że się podlizuję - zgadzam się na te 99,9% :)
Czyli znowu: EwA ma zawsze rację :lol:

A teraz trochę nie na temat, ale nie wiem czy należy się zakładanie nowego wątku.
Czy nie sądzicie że PONy mają dwa żołądki (lub jakiś dodatkowy zakamarek w tym jednym)?
Do takiego przypuszczenia skłoniła mnie nastepująca obserwacja:
na porannym spacerze, nieopatrznie dopuściłem do tego, że burki wlazły w rzepy. Podczas akcji oczyszczania sierści z rzepów przegapiłem jedną kępkę rzepów, których Miśka usiłowała pozbyć się sama - przy pomocy zębów. Jakiś kawałek musiał przyczepić się gdzieś w gardle/przełyku bo pies strasznie cierpiał: kłapał, stękał, krztusił się, a w pewnym momencie wydał z siebie ryk, który zdecydowanie świadczył o bliskim pokrewieństwie PONa i niedźwiedzia (i to nie zwykłego brunatnego, ale co najmniej grizzly :shock: ). Zgodnie z zasadami medycyny naturalnej pozwoliłem Miśce nażreć się dostępnych leków: wrąbała szyszki sosnowe, gałązki (głównie tuja) i suchą trawę. Efektów nie było żadnych, ale gdy zaczęliśmy pośpiesznie zbierać się do weterynarza, niepokojące objawy ustąpiły.
Późnym wieczorem Miśka zwymiotowała - zeżartymi rano gałązkami, szyszkami i trawą, natomiast zjedzone w międzyczasie posiłki musiały zostać w strawione - w każdym razie nie było ich śladu w wymiocinach.
Czy ona ma drugi żołądek, w którym przechowała sobie te lecznicze zielska bez szkody dla normalnych posiłków? :scratch:

PS. Weterynarz zalecił w podobnych przypadkach, podać psu chleb z masłem
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3024
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: Joanna » wtorek 27 mar 2012, 11:55

ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 213
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: Izabela » wtorek 27 mar 2012, 17:28

Nie wiem nic na temat dwoch zoladkow, ale tez zauwazylam pare razy ze Jutka zwymiotowala w nocy np kawalek niestrawionej kosci czy czegos innego, co miala jeszcze przed chrupkami, ale sladu po chrupkach nie bylo. Moze to poprostu zalegalo w zoladku i zostalo dopiero wyrzucone kiedy zoladek byl pusty?
Pozdrawiamy
Iza i Jutka
Awatar użytkownika
Izabela
zaangażowany
 
Posty: 1060
Rejestracja: środa 30 cze 2010, 22:00
Lokalizacja: Chicago (wczesniej B-stok)

Nieprzeczytany postautor: ponokotek » wtorek 27 mar 2012, 18:02

UlaK pisze:
Alpha pisze:
LaBruja pisze: I rano raczej najpierw spacer potem jedzenie.


Zawsze powinien byc najpierw spacer a potem jedzenie.



Ciekawe jak to wyegzekwować, dwa posażki siedzą w kuchni i nawet nie drgną, próba wyrzucenia do ogrodu wygląda tak ze wybiegną na trawnik, w tył zwrot i znowu siedzą w kuchni. Jak dostana jeść, to wtedy można iść za potrzebą. O głodnym dziobie nie chodzą na spacery, siły nie mają


Ależ masz straszne biedactwa niedożywione olaboga :D
Awatar użytkownika
ponokotek
ekspert
 
Posty: 6353
Rejestracja: poniedziałek 14 lis 2005, 11:45
Hodowla: Mościc

Nieprzeczytany postautor: lora -fanaberia » wtorek 27 mar 2012, 21:07

Joanna pisze:ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.


Moja młodsza suka jest jak odkurzacz, wciąga wszystko, leki też :-D bez ulepszaczy i zawijaczy :evil: :evil: :evil: a starszej wkładam w pysk i po problemie :)
Alicja , Lora i Istusia oraz Busia.
można kupić psa ale nie jego merdanie ogonem
Awatar użytkownika
lora -fanaberia
ekspert
 
Posty: 7112
Rejestracja: wtorek 11 lis 2008, 20:22
Lokalizacja: Wołczyn, opolskie
Hodowla: Borsucze Sioło FCI

Nieprzeczytany postautor: Elisabeth Grzechnik » wtorek 27 mar 2012, 21:29

Grzegorz K. pisze:
Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


Ha , Jamajka za spacer oddalaby miske z zarciem :-D
Spacery odbywaja sie 4x dziennie :-D
Awatar użytkownika
Elisabeth Grzechnik
ekspert
 
Posty: 10972
Rejestracja: wtorek 29 sie 2006, 20:24
Lokalizacja: monchengladbach

Nieprzeczytany postautor: Elisabeth Grzechnik » wtorek 27 mar 2012, 21:36

Joanna pisze:ja bym podała sam chcleb. Natomiast w masło to zawijam mojemu leki. Jeszcze nie widziałam psa który tak lubi takie masłowe kuleczki i połyka bez gryzienia.

Taki numer z maslem u Jamajki nie przejdzie niee Ona wszystko gryzie :-D
a ja mowie , ze nawet wode pogryzie
Awatar użytkownika
Elisabeth Grzechnik
ekspert
 
Posty: 10972
Rejestracja: wtorek 29 sie 2006, 20:24
Lokalizacja: monchengladbach

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 27 mar 2012, 23:51

Grzegorz K. pisze:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


100% PON-y 8)
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: Alpha » wtorek 27 mar 2012, 23:53

Elisabeth Grzechnik pisze:
Grzegorz K. pisze:
Joanna pisze:moje pierwsze kroki w kuchni zwłaszcza dźwięk otwieranej lodówki stawiają go na równe nogi.

PON :ok:
Alpha pisze:wszystkie osobniki wychodzily i wychodza na spacer, ktory jest wazniejszy od jedzenia

PONy? :scratch: :P


Ha , Jamajka za spacer oddalaby miske z zarciem :-D
Spacery odbywaja sie 4x dziennie :-D


U nas tak samo, a otwieranie lodowki w ogole niee ciekawi Olivii :723:
Pozdrawiamy
Jola&Olivia

Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy.
Awatar użytkownika
Alpha
ekspert
 
Posty: 17012
Rejestracja: niedziela 16 lis 2008, 01:17
Lokalizacja: Wlochy

Nieprzeczytany postautor: EwA » wtorek 27 mar 2012, 23:55

Izabela pisze:Nie wiem nic na temat dwoch zoladkow, ale tez zauwazylam pare razy ze Jutka zwymiotowala w nocy np kawalek niestrawionej kosci czy czegos innego, co miala jeszcze przed chrupkami, ale sladu po chrupkach nie bylo. Moze to poprostu zalegalo w zoladku i zostalo dopiero wyrzucone kiedy zoladek byl pusty?


Tak to własnie działa :) Co się nie nadaje do strawienia, to sie zwraca tą samo drogą, która weszło. U BARF-owych psów często tak wracają kawałki kości twardych.
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: EwA » środa 28 mar 2012, 00:22

Grzegorz K. pisze:EwA: żeby nie było, że się podlizuję - zgadzam się na te 99,9% :)
Czyli znowu: EwA ma zawsze rację :lol:





Ooo nie, nie zawsze niee W 0,1% nie ma.
No nie mogę sie zgodzić na "zawsze", czyli na 100%, bo wpadłabym we własne sidła, w innym wątku zastawione :P
:lol2:




...Jakiś kawałek musiał przyczepić się gdzieś w gardle/przełyku bo pies strasznie cierpiał: kłapał, stękał, krztusił się, a w pewnym momencie wydał z siebie ryk, który zdecydowanie świadczył o bliskim pokrewieństwie PONa i niedźwiedzia (i to nie zwykłego brunatnego, ale co najmniej grizzly :shock: ). Zgodnie z zasadami medycyny naturalnej pozwoliłem Miśce nażreć się dostępnych leków: wrąbała szyszki sosnowe, gałązki (głównie tuja) i suchą trawę. Efektów nie było żadnych, ale gdy zaczęliśmy pośpiesznie zbierać się do weterynarza, niepokojące objawy ustąpiły.
Późnym wieczorem Miśka zwymiotowała - zeżartymi rano gałązkami, szyszkami i trawą, natomiast zjedzone w międzyczasie posiłki musiały zostać w strawione - w każdym razie nie było ich śladu w wymiocinach.
Czy ona ma drugi żołądek, w którym przechowała sobie te lecznicze zielska bez szkody dla normalnych posiłków? :scratch:

PS. Weterynarz zalecił w podobnych przypadkach, podać psu chleb z masłem


Mojej Szelmie też kiedyś rzepy (k)ością stanęły w gardle. Wet kazał dać sól na jezyk, żeby zwymiotowała, ale to nic nie pomogło. Dopiero sposób mojej babci na zadławienie się ością, czyli kawał suchego chleba, sprawił, że rzepy przemieściły się z przełyku do żołądka i zostały tam chyba strawione.
A juz wpadłam w panikę, bo mnie straszyli, że był przypadek, że pies po zjedzeniu rzepów musiał być operowany :boje sie:
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21223
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pielęgnacja, utrzymanie i żywienie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron