BARF dla PONA :)

Kwestie zasadnicze - jak żywić i jak dbać o PON-a.

Moderatorzy: Barbara, EwA

Nieprzeczytany postautor: lora -fanaberia » czwartek 02 sie 2012, 08:22

...tak bo każdy kij ma dwa końce :evil:
Alicja , Lora i Istusia oraz Busia.
można kupić psa ale nie jego merdanie ogonem
Awatar użytkownika
lora -fanaberia
ekspert
 
Posty: 7188
Rejestracja: wtorek 11 lis 2008, 20:22
Lokalizacja: Wołczyn, opolskie
Hodowla: Borsucze Sioło FCI

Nieprzeczytany postautor: Dziechcinek » czwartek 02 sie 2012, 09:43

W internecie można znaleźć dużo więcej drastycznych informacji na temat zawartości suchych karm... W końcu nikt nie rozbierze tego, co zostało tak dokładnie zmielone i zasuszone.
Wczoraj spotkałam się z państwem, którzy produkują karmę BARF na rynek polski i duński. Mówili, że zgłasza się do nich sporo firm, które oferują najróżniejsze świństwa jako składnik do psich karm i są niezwykle oburzeni, gdy dowiadują się, że to, co oferują nie nadaje się do żywienia psów... Przecież firmy produkujące suche karmy to kupują i sobie chwalą!! No, ale jak barfiarz rozmroziłby sobie takie surowe jedzonko i powąchał, mógłby stracić przytomność :evil:
Awatar użytkownika
Dziechcinek
zaangażowany
 
Posty: 1874
Rejestracja: poniedziałek 16 sty 2006, 16:59

Nieprzeczytany postautor: LaBruja » czwartek 02 sie 2012, 10:13

Tę ilość mnożymy razy siedem i dzielimy na cztery karmienia w tygodniu
Tyle, ze jakbym karmila kudlate 4 razy w tygodniu to moglabym ktoregos dnia sie obudzic bez reki czy nogi :hyhy: Takie karmienie to mozna przeprowadzac jak sie trzyma psy w kojcu i maja to byc psy czujne, aktywne, gotowe do pracy :P W bloku to jednak lepiej, zeby spaly ;) :lol:
LaBruja
zaangażowany
 
Posty: 1618
Rejestracja: środa 11 lis 2009, 03:13

Nieprzeczytany postautor: EwA » piątek 03 sie 2012, 00:01

LaBruja pisze:Tę ilość mnożymy razy siedem i dzielimy na cztery karmienia w tygodniu
Tyle, ze jakbym karmila kudlate 4 razy w tygodniu to moglabym ktoregos dnia sie obudzic bez reki czy nogi :hyhy: Takie karmienie to mozna przeprowadzac jak sie trzyma psy w kojcu i maja to byc psy czujne, aktywne, gotowe do pracy :P W bloku to jednak lepiej, zeby spaly ;) :lol:


Ja karmie codziennie, a nawet dwa razy dziennie :D Czasem robię dzień tylko warzywno-owocowy.
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: LaBruja » piątek 03 sie 2012, 16:59

Ja rano daje warzywa plus czasem troche platkow czy ziemniaka, ale nieduzo (np, jeden sredni ziemniak na obie) a wieczorem mieso/kosci.
LaBruja
zaangażowany
 
Posty: 1618
Rejestracja: środa 11 lis 2009, 03:13

Nieprzeczytany postautor: EwA » sobota 04 sie 2012, 02:10

Parirek ostatnio rano dostaje takie niby-śniadanko - kawałek białego sera wielkości pudełka od zapałek i pól pomidorka, albo obie zjadamy do spólki serek wiejski z pomidorem, czy z papryką, albo czasem jajko sadzone. To zalęży, na co ja mam akurat apetyt :) Coś musi dostawać, kiedy my jemy, żeby mu soki żołądkowe dziury nie wypaliły w pustym brzuchu ;)
Po poludniu zjada już prawdziwy, podstawowy posiłek mięsno-kostny i późnym wieczorem drugi - owocowo-jarzynowy z dodatkami.
BARF to naprawdę bardzo przyjemny sposób żywienia :D
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Koka » sobota 04 sie 2012, 15:37

:D potwierdzam :D , nie ma za dużo szykowania :-D
Tutaj można dostac wszystkie czesci zwierzakow: watrobki, pluca, serca, zoladki, grasice,flaki,/ juz wyczyszczone :cool: / jak i caly asortyment kosci z miesem. Do tego dodaje utarta marchew, seler, czasami ugotowanego ziemniaka. Wiec nie muszę szukać BARF-a.Do tego jogurciki, jajeczka, serki i inne specjały zjadane z panem :mad: Mam sucha karme, awaryjna, BioMill ale daje od czasu do czasu. Ostatnio kupiłam oliwe roslinna z wit.A; D, E, kwasem foliowym i omega 3 - miska wylizana, ze nie potrzebuje jej myc :D
Awatar użytkownika
Koka
w temacie
 
Posty: 3399
Rejestracja: piątek 25 cze 2010, 20:48
Lokalizacja: Lausanne, CH

Nieprzeczytany postautor: Joanna » piątek 31 sie 2012, 13:09

my po gotowanym jajku leczyliśmy bolaka na łapie przez 3 tygodnie. Co z tego że jajko smaczne dla nas nieodpowiada. Za to serek i jogurty zwłaszcza z mulera bardzo nam smakują. No nam to mało co nie smakuje. Jabłka nam nie wchodzą jedynie. :D :lol:
Joanna
zainteresowany
 
Posty: 214
Rejestracja: środa 17 lut 2010, 09:27
Lokalizacja: śląskie

Nieprzeczytany postautor: AgaG » czwartek 11 paź 2012, 07:52

Witam!
Również jestem entuzjastką BARFa, powoli przestawiam Lilkę na jedzenie surowizny. Wcześniej u hodowcy dostawała już mięsko, łapki, skrzydełka, tak że jest przyzwyczajona. Teraz podaje jej rano Royal Canin Junior 1 miarkę (dostałam starter), w południe szyjki, skrzydełka lub korpusy z kurczaka/indyka około 25-30 dag, wieczorem około 10 dag jarzynek (marchewka, pietruszka, papryka, jabłko, pomidor, oliwa z oliwek z niewielką ilością rozgotowanego ryżu i kefirem). W międzyczasie dostanie jakiegoś smaczka, czy jabłko.
Chciałabym przejść w całości na BARF, jednak obawiam się, czy szczeniak dostanie odpowiednią ilość mikroelementów bez dodatku suchej karmy. Lila waży teraz 12 kg, ma 4 miesiące.
Czy ta ilość karmy jest wystarczająca, czy za dużo? Jakie witaminy polecacie?
Wątek przeczytałam dwukrotnie, ale nadal nie wiem, ile dawać jedzonka. Tyle, co dla dorosłego psa, czyli około 60 dkg? Wiadomo, szczeniak musi jeść więcej.
Czy ma ktoś namiar na kości wołowe/cielęce w okolicach Dąbrowy Górniczej, Katowic? Bo ja mam tylko dostęp do kurczaka, indyka, ewentualnie kości wieprzowe, ale nie mogę znaleźć wołowiny. Kupiłam mrożonkę wołowina z chrząstkami z AsPolu, jutro jej dam.

pozdrawiam,
Agnieszka G.
Awatar użytkownika
AgaG
zainteresowany
 
Posty: 21
Rejestracja: piątek 05 paź 2012, 23:33
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Nieprzeczytany postautor: Koka » czwartek 11 paź 2012, 19:14

W Polsce, jest mało wołowiny w sprzedaży. Z moich doświadczeń, należy poszukać i milo pogadać z paniami w sklepie, aby zostawiały coś dla pieska, inaczej male szanse. Ja tak zawsze robie, jedyny problem, to ze te sklepy szybko znikają. Tzn. mnie się tak, juz dwa razy zdarzyło. W czasie mojego pobytu idę do sklepu, a tu ..... niet :-(
Kości wieprzowe, nie daje się psom :-( przynajmniej, ja nie daje :-D
Awatar użytkownika
Koka
w temacie
 
Posty: 3399
Rejestracja: piątek 25 cze 2010, 20:48
Lokalizacja: Lausanne, CH

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » środa 24 paź 2012, 20:57

AgaG pisze:Czy ma ktoś namiar na kości wołowe/cielęce w okolicach Dąbrowy Górniczej, Katowic? Bo ja mam tylko dostęp do kurczaka, indyka, ewentualnie kości wieprzowe, ale nie mogę znaleźć wołowiny. Kupiłam mrożonkę wołowina z chrząstkami z AsPolu, jutro jej dam.

Slepu z kośćmi w Katowicach nie znam bo to nie mój rejon, ale jeśli próbujesz z mrożonkami, to mogę polecić tą firmę:
http://barf.pl/karma_dla_psa.html
Od kilku lat karmię Miśkę kostkami Primex (niebieskie bez warzyw) i nie mam zastrzeżeń - dla młodego psa polecają czerwone.
Inne ich produkty kupowałem na spróbowanie. Za żołądkami wołowymi z zawartością Bayra i Miśka mało się nie pobiły, a nas nie zadeptały. Na szczęście mieliśmy możliwość podać je w ogrodzie, bo po rozmrożeniu cuchnęły przeraźliwie :evil:
Na inne pytania Ci nie odpowiem, bo jestem zbyt głupi :oops: - wg mnie to indywidualna sprawa każdego psa, trzeba dawać tyle, żeby zbytnio nie utył, ani nie był zbyt chudy. Miśka np. dostaje pół kostki barfu na śniadanie i około 20 dag surówki wieczorem + jakieś jabłko i pudełko po serku waniliowym do wylizania (+ to co sama zeżre z trawnika na spacerze :mad: ) a waży dużo za dużo - a Bayra je co najmniej 2 razy więcej i bez problemu trzyma stałą wagę
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3027
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: EwA » czwartek 25 paź 2012, 00:36

Grzegorz K. pisze: ... wg mnie to indywidualna sprawa każdego psa, trzeba dawać tyle, żeby zbytnio nie utył, ani nie był zbyt chudy.

Zgadzam się. Szczeniak w okresie szybkiego wzrostu niby powinien dostawac ok. 10% wagi swojego ciala, ale dla PONa to moim zdaniem za dużo.
Trzeba sprobować dawać ok. 6 - 7% i zmniejszyć, lub zwiększyć, zależnie od tego, co się bedzie działo. W celu sprawdzenia macamy żeberka :)
Wołowinę rzeczywiscie najtrudniej kupic. Jest stosunkowo droga. Ja nie daje zbyt dużo kości wołowych, bo to kości twarde. Kupuję w sklepach miesnych raz serce wołowe (mrozone sa tańsze), czasem jakies łaty, albo rzepkę. Ogony chyba najłatwiej kupić.
Od czasu do czasu robie Parirce 2 - 3 dni bezkostne, Dostaje wtedy mięso, najlepiej takie z żyłami i powieziami, twaróg, jarzyny i owoce... Jesli okres bezkostny przedluża sie, to mozna wtedy podać np. z jogurtem płaską, małą łyzeczkę dziennie zmielonych na pyl [w mlynku do kawy] skorupek z jaj. Ja zbieram te z jaj gotowanych, ale można np. wziąć z surowych i wyprażyć w piekarniku przez chwilę .
Trzeba pamiętać, że nie można wciąż karmić tylko drobiem, bo powstaną niedobory.
Gotowych "BARF-ów" nie kupuję, bo jestem niedowiarek i nie dowierzam, że w tej zmielonej masie jest to, co twierdzi producent, bo musiałoby być dużo droższe. A poza tym ważnym elementem psiego posiłku jest żucie, gryzienie, rozszarpywanie. A co tu gryżć i rozszarpywać, jak wszystko zmielone :(
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: EwA » czwartek 25 paź 2012, 03:06

Nie pamietam, czy ten artykuł był juz na Forum.
W każdym razie myślę, że warto go przeczytać.


http://www.atheneum.pl/artykul9.html

Co jedzą psy ?
dr Ewa Walkowicz


Pytanie pozornie banalne. Na 100 zapytanych osób, 95 odpowie bez namysłu, że mięso, bo wiadomo, drapieżnik wilk polowania, itd. Pozostałe 5 skomentuje zgryźliwie, że głównym pożywieniem psa są meble, buty bądź nogawki od spodni zależnie od tego, co właśnie ,,rozpracował ich pupilek. Wydawałoby się więc, że problematyka żywienia psów nie powinna nastręczać większych kłopotów, zwłaszcza wśród znawców przedmiotu.

Nic bardziej mylnego, o czym przekonał się każdy, kto ,,dorobił się własnego psa.

Nawet dla urodzonych psiarzy, którzy wychowywali się w domach pełnych zwierząt, sprawy żywieniowe to temat trochę mglisty, bo z reguły ,,było ugotowane i wystarczyło przełożyć z garnka do miski. Pies jadł, co mu dano, w międzyczasie coś tam podkradał, coś tam użebrał u domowników i zakończył życie w wieku lat 18-tu, do ostatnich dni ciesząc się doskonałym apetytem i cokolwiek zaokrągloną figurą.

No, ale teraz mamy własny dom i własnego czworonoga, dla którego chcemy jak najlepiej i naukowo. Zwłaszcza, że to pies rasowy, a wiadomo zwłaszcza przy dużych ,,mięśniakach żywienie to podstawa prawidłowego rozwoju. No to ,,zasięgamy języka i zaczyna się...

- Na czym gotować? No, kasza manna, jęczmienna...

- Co, jęczmienna? W życiu! Tylko gryczana albo ryż!

- Jaka kasza? Odbiło ci? Pies tego nie trawi! Tylko makaron!

- Tylko pamiętaj, żadnych kasz ani makaronów! Jedynie płatki owsiane!

- A nie próbuj czasem dawać płatków owsianych, tylko kasza jęczmienna!

Po ustaleniu ( J ) bazy podstawowej, przychodzi kolej na resztę. Dowiadujemy się, że najlepsza jest: wołowina / cielęcina / konina / baranina / mięso z nutrii lub królika / drób (niepotrzebne skreślić), przy czym mięso ma być: surowe / obgotowane / gotowane i podawane: w dużych kawałkach / siekane / mielone. Podroby tak, kości nie. Podroby nie, kości tak. Kości: młodemu tak, staremu nie. Kości: młodemu nie, staremu tak. Jajka: ile się chce, najwyżej jedno na tydzień; tylko surowe, tylko gotowane na twardo / miękko, tylko żółtko! I koniecznie podawaj..., bo... . I pamiętaj, nigdy nie dawaj psu...., bo...

Listy ciągną się długo; zalecenia, dlaczego należy/nie należy podawać tej czy innej karmy stają się coraz bardziej fantazyjne i powoli dochodzimy do wniosku, że każdy z doradców mówi o innym gatunku zwierząt, w dodatku z dość kontrowersyjną fizjologią i przemianą materii. I każdy powołuje się na autorytety hodowlane i weterynaryjne, przytacza książki, z których wyczytał owe mądrości i zaklina się, że on zawsze tak żywił, i proszę demonstruje dorodny psi okaz.

Lekko oszołomieni tym natłokiem mniej lub bardziej sprzecznych rad, zaczynamy rozważać, że może jednak sucha karma, przynajmniej na początek...

W hipermarkecie kolejny zawrót głowy. Kolorowe torby z roześmianymi psimi pyskami i oczywiście: ,,nr 1 w Europie, ,,pokarm championów itd... Każda z najlepszych składników, polecana przez najlepszych hodowców, w pełni pokrywa zapotrzebowanie twojego psa. Czytamy ulotkę, może skład nam coś powie: z tasiemcowej listy substancji, o połowie nawet nie słyszeliśmy; część znamy, ale nie sądziliśmy, że nadają się do jedzenia. I to wszystko okraszone suto naukowym żargonem: aglutynowane, chelatowane, postać skoagulowana, identyczne z naturalnym, liofilizowane, naturalnie stabilizowane, z dodatkiem substancji poprawiających właściwości takie i siakie...

Poddajemy się i kupujemy tą z najładniejszym obrazkiem. W drodze do domu zaglądamy do specjalistycznego sklepu. Rzeczywiście, sprzedawca zna towar i potrafi doradzić, chociaż ceny pasz są tu zdecydowanie wyższe. Dowiadujemy się, że karma z marketu ,,to nie to a poza tym i tak musimy dokupić odżywki, bo to ,,sama karma nie wystarcza, a błędy żywieniowe z młodości... Te słowa znamy na pamięć, więc cierpliwie obserwujemy jak na ladzie pojawiają się słoiki i pudełeczka z kolejnymi specyfikami: ten na sierść, ten na mineralizację kości, ten na stawy, jeszcze coś przeciw krzywicy i mieszanka mikroelementowa, i kolejna witaminy. Stos rośnie, suma na kasie również. Chcemy zaprotestować, że to chyba przesada, ale oczami wyobraźni widzimy wielki billboard ze zdjęciem naszego pupila: rachitycznego, pokrzywionego, bez sierści i zębów oraz podpisem ,,bo moi właściciele oszczędzali na jedzeniu. Płacimy.

Jeszcze tylko apteka i środki, które ,,koniecznie zalecił weterynarz i nareszcie do domu. I tu przekonujemy się, że nasz pies kompletnie lekceważy zasady prawidłowego odżywiania; jakimś cudem udało mu się upolować gołębia, którego pożarł z apetytem i większością piór, mając w głębokiej pogardzie kwestie siekania, mielenia i gotowania.

Oczywiście, powyższy scenariusz został trochę przerysowany, ale tylko trochę!. Każdy ,,psiarz pamięta nieskończone dyskusje nad wartością takiej a nie innej karmy, gdy dochodziło niemal do śmiertelnej obrazy ,,bo ja czytałam, że.... Mnożą się racje i argumenty, przytaczane są wyniki badań naukowych. Padają mrożące krew w żyłach przykłady jak ten i ów podawał psu (bądź nie podawał) to czy tamto i w efekcie.... Zwolennicy ,,suchego gotowi są niemal przysięgać, że psy wynaleziono razem z granulowaniem pasz, zwolennicy ,,mokrego że ich system żywienia jest bardziej naturalny. I każdy jest święcie przekonany o swojej słuszności.

Po czyjej stronie jest więc racja? I co ma zrobić biedny właściciel psa, który chce jak najlepiej dla swojego czworonoga?

Prawda jest taka, że nie ma ,,jedynej słusznej diety, o czym możemy przekonać się choćby na przykładzie ludzi. Obok ,,mięsożerców żyją jarosze, wegetarianie, makrobiotycy, weganie, zwolennicy diety Diamondów i wielu innych systemów odżywiania, a nawet parę osób, które jak twierdzą żywią się wyłącznie energią kosmiczną. I każdy twierdzi, że to właśnie on żywi się najbardziej prawidłowo, zgodnie z prawami natury / fizjologii itp. I tylko nie potrafi wytłumaczyć, jak to jest, że ,,ci inni też żyją zdrowo i mają się dobrze. Czyżby mieli inną fizjologię? Jak to więc jest z tymi zasadami żywienia?

Podstawowa reguła prawidłowego żywienia brzmi żadnych reguł!

Ogólne wytyczne organizmu (te same dla ludzi i dla zwierząt), mówią: daj mi to, co potrzebne i tyle, ile potrzebne; w sprawach szczegółów jakoś się dogadamy.

Głównymi składnikami odżywczymi są białka, węglowodany, tłuszcze i minerały (mikro-, makroelementy i witaminy) i organizm musi je otrzymać. A czy węglowodany będą pochodziły z ryżu, pszenicy, kukurydzy czy jęczmienia to już są ,,szczegóły do dogadania.

Jeżeli naszemu psu najbardziej smakuje makaron niech je makaron, jeśli woli kaszę dajmy mu kaszę. Możemy mu dietę urozmaicać, podając przemiennie różne gatunki kasz, płatki owsiane i ryż. Nie zawadzi wypróbować inne pasze, nawet jeśli nie są wymieniane w podręcznikach. Jeśli ktoś ma rodzinę lub znajomych na wsi godna polecenia jest śruta zbożowa (grubo zmielone ziarno pszenicy lub pszenżyta). Od kaszy odróżnia ją wyższa zawartość składników odżywczych (przede wszystkim cennego białka z zarodka nasiennego) i włókna wskazanego zwłaszcza dla osobników dorosłych. Wiele psów chętnie je grysik kukurydziany, chociaż nie jest on zalecany, ze względu na słabej jakości białko i wysoką kaloryczność. Jeśli jednak będziemy podawać go wymiennie z innymi kaszami (zwłaszcza z dodatkiem 1 2 łyżek siemienia lnianego), z pewnością nie przyniesie szkody a w korzystny sposób wzbogaci dietę naszego czworonoga.

Podobna zasada rządzi mięsem: może być każde, jeśli będą i inne. Pies to nie miś panda, że bambus albo nic. Zje zarówno koninę jak i baraninę, nie pogardzi wołowiną, a jak mu się raz na jakiś czas trafi wieprzowina to też nie będzie dramatu i pożre ją z całym cholesterolem. Mięso podajemy w różnej postaci: oprócz gotowanego w kaszy, nasz pupil chętnie zje surowy korpus z kury czy dobrze obrośniętą mięsną kość. Jeżeli trafi się nutria, to dużemu psu można podać ją w całości, nie patroszoną a kurę nawet z piórami (ale poza domem i raczej w bezwietrzną pogodę).

Generalnie, im więcej namieszamy tym mniej zaszkodzimy. To z pewnością brzmi jak herezja w stosunku do wszystkich podręcznikowych zaleceń, ale taka jest właśnie praktyka. (Większość poradników pisana jest chyba dla chowu przemysłowego; jak gdyby właściciel miał kenel na 140 psów a nie jednego pieszczocha, któremu osobiście przeżuwałby co twardsze kawałki, gdyby była taka potrzeba).

Nie znaczy to, że możemy ,,odpuścić sobie literaturę jako nieprzydatną. Wystrzegajmy się jedynie autorów, występujących z poziomu ,,jajakoznawca, operujących nakazami i zakazami, ubranymi w pseudonaukową otoczkę typu: ,,badania naukowe wykazały czy ,,amerykańscy naukowcy stwierdzili, że.... Wybierajmy te pozycje, gdzie autorzy w sposób przystępny i rzeczowy wyjaśniają powody takiego a nie innego postępowania i czytajmy je ze zrozumieniem przecież nie będziemy karmić wszystkich czworonogów, tylko jednego, konkretnego i unikatowego. Jeśli większość psów ma kłopoty trawienne po mleku, nie znaczy to, że mamy odmówić naszemu miski mleka, o ile do tej pory mu służyło.

Jeżeli ktoś pisze: ,,nie wolno podawać psu wątroby to jest to kompletna bzdura i wysyłamy podręcznik wraz z autorem w Pireneje. Gdy zaś czytamy, że wątroba jest bogata w wit. A i podawanie jej w dużych ilościach, zwłaszcza surowej, może doprowadzić do przedawkowania, ponadto jako śmietnik organizmu zawiera wiele substancji szkodliwych i dlatego nie jest zalecana dla psów, wiemy przynajmniej, o co chodzi. Nie powinniśmy raczyć naszego pupila kilogramem wątroby wołowej 7 dni w tygodniu, ale nie zaszkodzi, jeśli co jakiś czas ugotujemy kawałek w kaszy.

Podobnie ma się sprawa czekolady: wielu autorów krzyczy gromkim głosem, że ,,czekolada dla psa to śmierć, żadnej czekolady, podczas gdy wiemy z praktyki, że gdyby tak było, to połowa znanych nam psów dawno powinna wędrować po lepszym świecie. Jak to więc jest w rzeczywistości? Substancją niebezpieczną dla psa jest zawarta w ziarnie kakaowym teobromina (związek podobny do kofeiny i o podobnie pobudzającym działaniu), która w organizmie psa bardzo wolno się rozkłada (ponad dobę; kofeina około 3 godz). Przeciętna dawka śmiertelna dla psa waha się od 200 mg do 400 mg/kg masy ciała, ale już przy 100 mg mogą wystąpić bardzo poważne zaburzenia, z konwulsjami włącznie. W 100 g czekolady mlecznej zawartość teobrominy wynosi około 150 mg. Tak więc byłoby to dużo dla ratlerka (chociaż raczej też jeszcze nie śmiertelne) ale z całą pewnością nie zaszkodziłoby 40 kg rottweilerowi. Tak więc poczęstowanie naszego łasucha kawałkiem batonika czy herbatnikiem w polewie nie otruje go problem tkwi w tym, żeby się sam przez przypadek nie poczęstował. Jeśli pozostawiony w domu zwierzak dobierze się do naszej zakamuflowanej urodzinowej bombonierki oszczędzi nam jedynie paru centymetrów w biodrach, ale jeżeli natrafi na odłożone do wypieków 2 3 tabliczki gorzkiej czekolady (zawartość teobrominy 10 x wyższa niż w mlecznej) może być z nim bardzo źle. Z tego też powodu powszechnie zaleca się unikania czekolady w menu psa a od właściciela zależy, czy podejmie ryzyko zapoznania go z jej smakiem. Pit na wybiegu ma relatywnie mniejszą szansę na zdobycie śmiertelnej dawki tego smakołyku niż łakomy jamniczek u rodziny z dziećmi.

W podobny sposób analizujemy wszystkie uwagi i wskazówki; patrzymy przede wszystkim pod kątem naszego psa; jego wielkości, rasy, płci a przede wszystkim właściwości osobniczych, upodobań i przyzwyczajeń. Tak więc literaturę i dobre rady traktujmy z rozsądną rezerwą.

Wskazana ona jest zwłaszcza gdy dochodzi do delikatnej kwestii witamin i preparatów mineralnych. Chcemy jak najlepiej dla naszego psa ale pamiętajmy, że nadmiar szkodzi równie mocno jak niedobór. Jeżeli ma urozmaiconą dietę, bogatą w różne gatunki mięsa i warzyw, z reguły nie potrzebuje żadnych dodatków mineralnych, za wyjątkiem okresów szczególnie intensywnego wzrostu. Podawanie w nadmiarze różnorakich suplementów ,,na wszelki wypadek nie jest obojętne dla zdrowia psa dotyczy to zwłaszcza tak hojnie szafowanych preparatów wapniowych (może dojść do zaburzeń gospodarki fosforanowo wapniowej). Suplementacja składników mineralnych powinna odbywać się wyłącznie na zalecenie lekarza weterynarii i pod jego kontrolą, a nie dlatego, że ,,kolega to dawał i psu służyło. Jeżeli zwierzęciu brakuje jakichś składników zwykle sygnalizuje to poprzez nienormalny apetyt: liże ziemię, kamienie czy zardzewiałe rury. To sygnał, że pora przeanalizować jego dietę, a jeśli to nie pomoże - złożyć wizytę weterynarzowi.

Jeśli nasz pies jest przyzwyczajony (a trzeba to robić od szczeniaka) do urozmaiconego żywienia, łatwiej jest nam zbilansować prawidłowo jego dawkę pokarmową. Dorosłe zwierzę znacznie gorzej znosi zmiany i może dojść do zaburzeń przewodu pokarmowego, gdy wprowadzimy nową paszę, np. na wniosek weterynarza.

Z tego też powodu, wcześniej czy później każdy właściciel staje przed pokusą: a może by tak sucha karma? W końcu po to została wymyślona, żeby ułatwić życie osobom, które nie znają się na żywieniu psów bądź nie mają na to czasu. Nie trzeba się martwić o składniki i ich bilansowanie, czego za dużo, czego za mało od tego są fachowcy. Wszystko przygotowane, sprasowane w poręczny granulat, dawkowanie wypisane sypiemy z worka do miski i gotowe. No, po prostu wash and go! Wystarczy wybrać najlepszą karmę i mamy raz na zawsze kłopot z głowy.

Przepis na znalezienie ,,tej najlepszej nie jest skomplikowany. Odszukujemy psy pokrewnej lub tej samej rasy, żywione wyłącznie suchą karmą jednego producenta; jeżeli będą w wieku 15 18 lat, zdrowe i w dobrej kondycji a rachunek od weterynarza będzie się składał głównie z opłat za szczepienia karma nie jest zła. Proste, nieprawdaż?

Jest tylko jeden, mały problem chyba nikt nie widział 18-letniego psa, karmionego wyłącznie suchą karmą. Przy tym ,,nowoczesnym żywieniu jakoś trudno im dojść do wieku, który osiągają czworonogi na naturalnej bądź kombinowanej diecie. (W USA, kolebce pasz suchych, pies 7-letni uważany jest za starego!). W Polsce też coraz bardziej rozpowszechnia się pogląd, że ,,duże psy nie żyją długo i jakoś nie widać, żeby robiło to wrażenie na hodowcach. Rzecz jasna, w kwestii długości życia punkty widzenia hodowców i właścicieli będą rozbieżne: hodowca chce mieć zbyt na szczenięta, właściciel chce mieć swojego psa jak najdłużej.

Czy więc zrezygnować z granulatów? Oczywiście, nie! Mają przecież wiele zalet. Przede wszystkim wspomniana wygoda, istotna zwłaszcza w lecie, gdy nie musimy się obawiać, że zepsuje się w wysokiej temperaturze. Stały i stabilny skład cecha ważna szczególnie w podróży lub gdy zostawiamy naszego pupila pod czyjąś opieką unikamy stresu żywieniowego. I z całą pewnością lepiej zbilansowany skład, niż zapewnili by niektórzy właściciele. Tak więc, choć nie jest to rozwiązanie optymalne, nie jest też takie złe.

Jednym z ważniejszych problemów, związanych z granulatami jest słabsza przyswajalność tłuszczów, co wynika głównie ze sposobu ich konserwacji i przechowywania. Ze względów ekonomicznych kupujemy większe worki paszy, która stoi otwarta przez 2-3 tygodnie. W tym czasie dochodzi do utlenienia znacznych ilości kwasów tłuszczowych (wystarczy powąchać karmę ze świeżo otworzonego worka i z jego końcówki można wyczuć wyraźną różnicę), zmienia się przyswajalność składników i misternie zbilansowana karma pozostaje wspomnieniem. Co ciekawe, większość producentów nie fatyguje się zamieścić na opakowaniu wskazówki o sposobie przechowywania i terminie zachowania składu paszy po otwarciu workaa.

Kolejnym problemem jest wielkość dawki suchej karmy wynosi ona wagowo około 25 - 30 % ,,mokrej, mała jest też jej objętość. Istnieje ryzyko, że pies zje jej za dużo, a jeśli ograniczymy mu porcje będzie ciągle głodny i podkradał co się da. Szczególnie niebezpieczne są karmy, które producent zachwala jako ,,wysoko przyswajalne, ze znikomą ilością resztek, czyli, że pies będzie pozostawiał mało odchodów. Zestawianie dawki pokarmowej pod kątem wielkości (a raczej małości) kupek, przeczy fizjologii i zdrowemu rozsądkowi; pomijając już drobiazg, że jest to prosta droga do schorzeń jelitowych. Albo więc potencjalny właściciel wcześniej przemyśli kwestię satysfakcjonującej go wielkości psich odchodów i stosownie do niej wybierze sobie odpowiednie zwierzę albo zdecyduje się na psa ,,z przyległościami". (A swoją drogą, byłby to niezmiernie ciekawy element charakterystyki ras, nie wspominając o pięknych zdjęciach w katalogach J

Brak jest danych o doświadczeniach na temat wpływu długotrwałego żywienia psów wyłącznie suchą karmą na ich zdrowie, natomiast wyniki 10-miesięcznych badań, przeprowadzonych w Instytucie Weterynarii AR we Wrocławiu przez Nicponia i wsp. wykazały gorszą przyswajalność pasz suchych (przy tym samym składzie co kontrolna ,,mokra) oraz zmiany mikroskopowe w śluzówce żołądka młodych (od 2 do 12 mies.) psów.

To może rzeczywiście odrzucić granulaty w obawie przed wizją owrzodzonego, zrakowaciałego żołądka naszego pupila? Chyba nie ma takiej potrzeby. Sucha karma to nie trucizna, a racjonalnie wykorzystywana może być dla nas prawdziwym wybawieniem. Możemy zastosować tzw. żywienie kombinowane, czyli kompromis między naturą a wygodą. Gdy mamy czas gotujemy, w dni ,,pracowite granulat (plus ewentualnie nasze resztki może być praktycznie wszystko, byle bez przypraw). Nie będzie też kłopotu, gdy będziemy musieli zostawić psa lub zabrać go na urlop. Nawet jak przez kilka tygodni będzie jadł ,,na sucho nic mu się nie stanie, nadrobi ewentualne niedobory po powrocie do normalnego żywienia. Jeśli natomiast pies zaczyna mieć problemy typu alergicznego lepiej zapomnieć o granulatach.

Przy tym trybie żywienia możemy z powodzeniem wykorzystać tańszą, zwykle nieco gorszej jakości karmę. Odpowiednią ilość składników pokarmowych i tak dostarczymy w gotowanym jedzeniu, więc sprawdźmy jedynie, która będzie psu odpowiadać; mniej ważne są rewelacje na etykiecie. Pamiętajmy, że zwierzę to nie fabryka i nie wszystkie składniki musi dostać na raz a nawet jest to niewskazane; np. niektóre witaminy i minerały mogą hamować lub blokować przyswajanie innych. Dlatego skuteczność preparatów wieloskładnikowych typu ,,all in one jest dużo niższa, niżby to wynikało z ich składu (o czym zapewne przekonał sie każdy, kto stosował dostępne w aptekach ,,kompleksy witaminowo mineralno enzymatyczno Bóg wie jakie, po których teoretycznie - powinien przypominać skrzyżowanie Pameli Anderson i Rambo).

O prawidłowości stosowanego menu najlepiej świadczy wygląd i samopoczucie naszego pupila. Jeżeli jest żywy i energiczny, wygląda zdrowo i dobrze się czuje to znak, że wszystko jest w porządku. Warto przy tym zaznaczyć, że łatwiej jest popełnić istotne błędy w żywieniu małych psów niż przedstawicieli większych, cięższych ras. Dotyczy to zwłaszcza ,,grzechów dietetycznych, czyli podawania niewskazanych przysmaków. Jak wspomniano wcześniej, w zasadzie mało jest takich pokarmów, których nie wolno jeść psom, ale podobnie jak ludzi obowiązuje je zasada: ,,co za dużo to niezdrowo. Problem w tym, że częstując naszego ukochanego czworonoga, zwykle stosujemy ,,ludzkie kryteria wielkości porcji. Jeśli nasz piesek jest dorodnym, 50-kilogramowym nowofunlandem nie ma większego problemu; kromka chleba z masłem i miodem (bo on tak bardzo lubi) zniknie bez śladu w przepastnym żołądku. Ale ta sama kromka w żołądku pekińczyka to zupełnie inna historia. Lepiej więc uważać i nie przesadzać ze szczodrością. Jeśli ktoś koniecznie musi wyładowywać nadmiar uczuć przez karmienie doskonale do tego celu nadają się przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku.

Jeżeli więc chcemy, żeby nasz czworonożny towarzysz dożył w zdrowiu późnego wieku, pamiętajmy, że ,,szczypta rozsądku i garść umiaru to podstawa każdej zdrowej diety.
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » czwartek 25 paź 2012, 13:24

Fajny tekst - wg mnie bardzo rozsądny :ok:

Oczywiście najbardziej podoba mi się to - jakże prawdziwe zdanie:
"Jeśli ktoś koniecznie musi wyładowywać nadmiar uczuć przez karmienie doskonale do tego celu nadają się przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku."
Osobiście uważam, że dla psa lepiej będzie gdy poświęci mu się więcej czasu (spacer, zabawa, nauka) zamiast szaleć po kuchni produkując wymyslne potrawy (bo PON z przyjemnością zje wszystko), a wtym czasie psisko siedzi w drzwiach i przełyka ślinę. Natomiast przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku naprawdę potrafią docenić wkład pracy :cmok: , nawet jeśli powstały w pocie czoła produkt, nie do końca trafia w ich gusta. :P :067:
a teraz czuję, że mi się oberwie - tylko z której strony :scratch: :help:
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3027
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: UlaK » czwartek 25 paź 2012, 16:03

Grzesiu, nie ma sprawy, ten gar mięsno- warzywno z kasżą co psom gotuję, wezmę z soba, bedziesz miał na jakies 3 obiadki :) Wszystko czyste, zdrowe, naturalnie :D Dziewczyny zadowola sie byle czym w takim razie :evil:
Awatar użytkownika
UlaK
zaangażowany
 
Posty: 1122
Rejestracja: wtorek 26 cze 2007, 19:01
Lokalizacja: Białystok
Hodowla: od Nicponek

Nieprzeczytany postautor: EwA » czwartek 25 paź 2012, 16:28

Grzegorz K. pisze:Fajny tekst - wg mnie bardzo rozsądny :ok:

Oczywiście najbardziej podoba mi się to - jakże prawdziwe zdanie:
"Jeśli ktoś koniecznie musi wyładowywać nadmiar uczuć przez karmienie doskonale do tego celu nadają się przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku."
Osobiście uważam, że dla psa lepiej będzie gdy poświęci mu się więcej czasu (spacer, zabawa, nauka) zamiast szaleć po kuchni produkując wymyslne potrawy (bo PON z przyjemnością zje wszystko), a wtym czasie psisko siedzi w drzwiach i przełyka ślinę. Natomiast przedstawiciele płci męskiej ludzkiego gatunku naprawdę potrafią docenić wkład pracy :cmok: , nawet jeśli powstały w pocie czoła produkt, nie do końca trafia w ich gusta. :P :067:
a teraz czuję, że mi się oberwie - tylko z której strony :scratch: :help:


UlaK pisze:Grzesiu, nie ma sprawy, ten gar mięsno- warzywno z kasżą co psom gotuję, wezmę z soba, bedziesz miał na jakies 3 obiadki :) Wszystko czyste, zdrowe, naturalnie :D Dziewczyny zadowola sie byle czym w takim razie :evil:


:hahaha: A nie lepiej na BARF-ik przestawić :?: Mniej roboty i bez gara, w reklamówce można przywieźć :027: ;P
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: UlaK » czwartek 25 paź 2012, 16:30

:ok: :ok: :ok: ;d
Awatar użytkownika
UlaK
zaangażowany
 
Posty: 1122
Rejestracja: wtorek 26 cze 2007, 19:01
Lokalizacja: Białystok
Hodowla: od Nicponek

Nieprzeczytany postautor: Grzegorz K. » czwartek 25 paź 2012, 16:31

Wykrakałem :beczy: :dobani: :mur:
:pomocy: :pomocy: :pomocy:
Pozdrawiam - tata Oli i Misi
Zgadzam się - PSC!!!
Awatar użytkownika
Grzegorz K.
w temacie
 
Posty: 3027
Rejestracja: czwartek 06 wrz 2007, 16:15
Lokalizacja: Warszawa
Hodowla: Od NicPONek

Nieprzeczytany postautor: EwA » czwartek 25 paź 2012, 19:17

Grzegorz K. pisze:Wykrakałem :beczy: :dobani: :mur:
:pomocy: :pomocy: :pomocy:


Znikąd pomocy :P Same baby dookoła :D
Pozdrawiamy EwA & Parirka
Awatar użytkownika
EwA
Numer 1 na PON Forum!
 
Posty: 21317
Rejestracja: wtorek 15 lis 2005, 16:59
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Hodowla: Janipon

Nieprzeczytany postautor: Koka » piątek 26 paź 2012, 11:31

:-D Ewo, dzięki za artykuł, bardzo mądrze napisany :-D
Awatar użytkownika
Koka
w temacie
 
Posty: 3399
Rejestracja: piątek 25 cze 2010, 20:48
Lokalizacja: Lausanne, CH

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pielęgnacja, utrzymanie i żywienie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość